Istnieje takie przekonanie, że studia (oprócz nauki i uzyskania dyplomu z danej dziedziny) są po to, żeby poznawać nowych ludzi, imprezować, jeździć na wymiany studenckie, korzystać w pełni z tego czasu. Słyszymy wiele historii, w których nasi znajomi, członkowie rodziny, poznali się na studiach i tworzą w tej chwili rodzinę. Wszystko to brzmi ekscytująco, obiecująco, ale żeby się w tym nie zatracić, warto wziąć pod uwagę kilka czynników, które będą wpływały na przeżywanie tego okresu. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowy rozdział życia. To czas pełen emocji, ekscytacji, oczekiwań ale też lęku. Dla wielu to moment, w którym zaczynają żyć „na własny rachunek”. Ale ten czas bywa też trudny, szczególnie dla tych, którzy nie czują się dobrze w tłumie, nie zagadują pierwszych spotkanych osób i nie łapią kontaktów w kilka dni. Dla introwertyków pierwsze tygodnie studiów mogą być bardziej wyzwaniem niż przygodą. I to wcale nie dlatego, że jest coś z nimi nie tak, tylko wynika to z naszych różnych temperamentów.
Introwertyk, czyli kto?
Zapewne dwa pojęcia introwertyk, czy ekstrawertyk są znane i stosowane. Ale ważne jest, żeby zaznaczyć, że oba terminy są jednymi z podstawowych składników temperamentu, czyli biologicznie uwarunkowanej części naszej osobowości. Twórca teorii osobowości Hans J. Eysenck charakteryzował introwertyków, jako osoby, które najlepiej czują się we własnym towarzystwie. Wolą czytać książki, niż być w towarzystwie, lubią wieść uporządkowany tryb życia. Ekstrawertycy natomiast to czyste przeciwieństwo, dusza towarzystwa, poszukująca doznań i zmian. Nie martwią się niepowodzeniami, a do przyszłości są nastawieni optymistycznie. Eysenck uważał, że rzadko można spotkać „czystych” ekstrawertyków i introwertyków, przeważnie typ osobowości znajduję się pośrodku, czyli każdy ma któreś z tych cech.
Wobec tego introwertycy zazwyczaj wybierają miejsca, w których mogą odnaleźć przestrzeń dla siebie, swoich emocji, gdzie w spokoju mogą obserwować, analizować i słuchać. To nie jest wada, tylko sposób funkcjonowania, jednak w środowisku studenckim, gdzie dominuje narracja „poznaj ludzi, baw się, korzystaj z życia” mogą czuć się wyodrębnieni, pomijani, niewidoczni.
Presja integracji
Początek roku to fala zaproszeń na różne eventy związane z rozpoczęciem semestru. Dla jednych to raj, dla innych wyczerpujący maraton spotkań towarzyskich, w głośnych miejscach, bo przecież nie chcą uchodzić za tych „nudnych”, już na starcie. Niektórzy studenci szybko odnajdują się w grupie, z łatwością nawiązują nowe znajomości, są otwarci i czerpią energię z integracji. Inni potrzebują więcej czasu, bezpiecznej przestrzeni na nowe znajomości, bądź preferują alternatywne formy rozwoju więzi grupowych. To naturalne – mamy różne temperamenty, różnie przetwarzamy bodźce i różnie reagujemy na nowe sytuacje. Mamy prawo do spędzania czasu, w taki sposób jaki lubimy, jaki nas relaksuje, w końcu w integracji studenckiej chodzi o to, aby czerpać przyjemność z bycia wśród ludzi, w formie, która jest zgodna z własnym tempem i stylem funkcjonowania. Niestety na tym początkowym etapie, często spotykamy się z presją społeczną, która nakłania do uczestniczenia we wszystkich możliwych spotkaniach i imprezach, a przez to osoby o bardziej introwertycznym temperamencie mogą zacząć wątpić w siebie, czy porównywać się do innych. Człowiek jako istota społeczna często ocenia siebie przez pryzmat innych. To porównywanie może prowadzić do obniżonego nastroju, a czasem nawet do wycofania, nie dlatego że introwertycy nie potrafią nawiązywać relacji, ale dlatego, ze czują, że ich sposób bycia nie przystaje do oczekiwań otoczenia. Niestety wśród studentów dominującym stylem funkcjonowania społecznego jest ten energiczny, żywy, ekstrawertyczny. Kluczem jest, aby zrozumieć, że oba typy temperamentu są równie zdrowe i potrzebne.
Jak zadbać o siebie będąc na studiach?
W ciągu intensywnych zmian, bodźców, decyzji i wymagań podczas życia studenckiego łatwo zapomnieć o swoich potrzebach. A dbanie o siebie nie sprowadza się tylko do dbania o sen i pokarm. To także umiejętność rozpoznawania własnych zasobów, granic, czy stylu funkcjonowania. Duże znaczenie ma to, jak czerpiemy i regenerujemy energię. Jest to zależne między innymi od naszego temperamentu. Dlatego jeśli czujesz się przeciążony ciągłym przebywaniem w grupie, nie masz ochoty iść na kolejną imprezę w tym tygodniu, należy Ci się chwila w samotności, bez poczucia winy. Wyznaczenie tej granicy jest bardzo ważne, bo dzięki niej łatwiej będzie Ci zachować równowagę i dobre samopoczucie. Nie martw się, że coś Cię ominie. Książka, spacer, czy spokojny wieczór przy filmie pozwoli Ci naładować baterie, a Twój organizm będzie Ci za to wdzięczny. W gronie studentów z pewnością znajdą się osoby, którym spodoba się taka forma spędzania czasu. Pamiętaj, to nie unikanie spotkań grupowych, to forma regeneracji. Niezależnie od temperamentu, każdy student powinien dbać o sen, ruch, odżywianie, czas offline oraz o mówienie „nie”, bez lęku o to, co pomyślą inni.
Nie każdy musi być duszą towarzystwa – to nie wada charakteru tylko naturalna różnica indywidualna. Różnimy się temperamentem, sposobem budowania relacji i tym, skąd czerpiemy energie i jak się regenerujemy. Dla jednych komfortem będzie tłumna i głośna impreza, dla innych – spokojna rozmowa w mniejszym gronie. Żadna z tych form nie jest mniej lub bardziej właściwa. Społecznie często dominują Ci głośniejsi, otwarci, przebojowi, a my zapominamy, że osoby spokojniejsze, refleksyjne, mniej aktywne w tłumie, wnoszą do relacji równie wiele – uważność, głębię, lojalność, empatię. To, że nie odnajdujesz się w hałaśliwej integracji, albo nie masz potrzeby być w centrum uwagi, nie oznacza, że nie nadajesz się do społeczności studenckiej. To oznacza, że potrzebujesz innych warunków do tego, aby czuć się dobrze i bezpiecznie i masz do tego pełne prawo. Nawet jeśli słyszysz głosy z otoczenia, że trzeba być „bardziej otwartym” – nie trzeba, wystarczy być autentycznym.
Aleksandra Boda
Koordynatorka rejestracji CTiP w Namysłowie
Studentka psychologii













0 komentarzy