logo nfz

Artykuły

„Witaj szkoło!” -jak wspierać dzieci w kryzysie edukacyjnym

sie 31, 2024 | Bez kategorii | 0 komentarzy

„Oooo, to teraz ci się zacznie”, albo „Uuuu to teraz się skończy zabawa”. W Polskich domach w ostatnim czasie kilkuletnie dzieci słyszą to zbyt często. Zbliża się początek roku szkolnego. Pierwszy dzwonek dla wielu wiąże się z ekscytacją, ale także poważnym stresem. Jest on często odpowiedzią właśnie na takie komentarze. Dlaczego szkoła kojarzy nam się z przykrym obowiązkiem? Jak wspierać dzieci w powrocie do edukacji po wakacjach?

          Żyjemy w kraju, gdzie szkolnictwo i system oświaty jest w opłakanym stanie, a jego zasady pochodzą z… delikatnie mówiąc, dalekiej przeszłości. I nie chodzi tutaj o nauczycieli, to nie ich wina. Podobnie jak ich uczniowie i rodzice tych uczniów wraz z pierwszym wrześniowym dzwonkiem wpadają w oświatową machinę pełną ciemnych zakamarków i pułapek. Szkoła, w której już siedmioletnie dzieci uczą się, aby otrzymać piątkę lub szóstkę a każda niższa ocena jest traktowana jako miażdżąca porażka, to codzienność. Szkoła, gdzie rywalizacja, karmiona ocenami, wyróżnieniami i czerwonymi paskami jest cnotą to także normalne zjawisko. Wreszcie szkoła, w której wszystkie dzieci, bez względu na ich pasje, możliwości, talenty i preferencje uczą się budowy komórkowej roślin i pantofelka to standard. W dawnych czasach pamiętają je zapewne osoby uczące się w szkołach w czasach komunizmu, w szkole można było dostać lanie. Dziecko nie miało prawa się odezwać i wymagało się od niego pełnego posłuszeństwa i uległości. Pomimo to, że czasy i zwyczaje na szczęście w tej sprawie znacząco się zmieniły i nie ma już miejsca na przemoc fizyczną w szkole, instytucja ta nadal traumatyzacje setki tysięcy dzieci.  W jaki sposób? System oświatowy wpycha dzieci w bloki startowe i nakazuje biec, zdobywając kolejne metry na czele stawki, nie zważając na innych zawodników, swoje samopoczucie i potrzeby oraz otoczenie. Najważniejszy jest wynik. Doskonałym tego dowodem są rankingi szkół. Dzieci niestety nie są we właściwy sposób przygotowywane do życia, choć spędzają w niej średnio 12 długich lat, kilka godzin dziennie. Poza aspektem edukacyjnym niezwykle ważne w szkolnictwie jest wychowanie. Przynajmniej powinno być. Element ten, w większości szkół jest uznany jedynie formalnie a w rzeczywistości realizowany jedynie przez 45 minut, raz w tygodniu, na godzinie wychowawczej. Program edukacyjny jest tak wypchany, że najzwyczajniej nie wystarcza miejsca na inne zagadnienia, dotyczące emocji, umiejętności społecznych i rozwijania zdolności indywidualnych. Program i jego realizacja są systematycznie weryfikowane podczas kartkówek, sprawdzianów i egzaminów. Non stop. Przez 12 lat. Wyobraźmy sobie teraz, że nasza codzienna praca tak przebiega. Codziennie uczymy się czegoś nowego, niekoniecznie co nas interesuje i jest zgodne z tym, co lubimy. Po pracy musimy to powtarzać i ćwiczyć, żeby zdać egzamin u szefa. Nic więc dziwnego w tym, że starsze dzieci kombinują, jak mogą – ściągają, przepisują i odpisują od kolegów. Te wszystkie, i wiele innych bolączek polskiego systemu oświatowego stworzyło zdanie „No to teraz się skończy zabawa”. Szkoła kojarzy nam się z opresyjnym i wymagającym środowiskiem, pełnym lęku i niezaspokojonych dziecięcych potrzeb. Co w takim razie możemy zrobić?

Autonomia i bezpieczeństwo

          Ze szkołą niestety niezbyt dużo, ponieważ system nie jest do zmiany, ale do wymiany. Nie chodzi tu o nauczycieli oczywiście, tylko o całą organizację procesu kształcenia. To jednak zmiana na pokolenia. To co możemy zrobić tu i teraz dla naszych dzieci, to zadbać o ich potrzeby i przede wszystkim wspierać. Zacznijmy więc od tego, jakie potrzeby mają nasze dzieci.

          Pierwszą i fundamentalną potrzebą jest poczucie bezpieczeństwa. Jest chyba najsilniejszym z pragnień małego człowieka. Od bezpieczeństwa bowiem zależy jego przetrwanie. Jeśli dziecko wychowuje się środowisku pełnym niebezpieczeństw, stresogennym, jego rozwój może zostać znacznie zaburzony. Wobec tego, skoro w szkole na co dzień styka się z ogromną ilością trudnych emocji (oczywiście pozytywne też są), często doświadcza przemocy rówieśniczej pośrednio lub bezpośrednio, to rodzina powinna niejako stać się buforem na te trudności. Nie chodzi tutaj o to, żeby unikać trudnych emocji w domu. Należy stworzyć takie środowisko, które jest przychylne otwartości i daje poczucie wsparcia. Jeśli młody człowiek doświadczy problemów w środowisku szkolnym, dużo łatwiej będzie mu sobie z nimi poradzić, żyjąc w przekonaniu, że rodzina zrozumie, wysłucha, doradzi i wesprze, a nie jak to było kiedyś „jeszcze w domu poprawi”. Ten cytat słyszany jest wielokrotnie podczas rodzinnym spotkań. Starsze pokolenia, nie otrzymywały takiego wsparcia i w odpowiedzi na problemy szkolne zazwyczaj otrzymywały lanie. Kary fizyczne były wszechobecne, a dziecko miało nie stwarzać żadnych problemów wychowawczych. Funkcjonowało przekonanie, że skoro nauczyciel twierdzi, że dziecko jest niegrzeczne, to pewnie tak jest i trzeba dać mu nauczkę.

W dzisiejszych czasach także dość powszechnie jest „przynoszenie” szkoły do domu.  Problemy wychowawcze w klasie, często omawiane są na wywiadówkach lub indywidualnie z rodzicami. Od rodziców oczekuje się efektywnego wpływu na zmianę zachowania dziecka w szkole. Jednak czy działa to w drugą stronę? Raczej nie spotykane jest skarżenie się rodziców na zachowanie dziecka w domu, w czasie spotkań z wychowawcą. Jeśli dziecko poniesie konsekwencje swojego zachowania w szkole – dostanie uwagę, ujemne punkty itd., to wystarczy, bo przewinienie wydarzyło się w środowisku szkolnym i tam trzeba je zostawić. Oczywiście najlepiej porozmawiać dzieckiem o całej sytuacji i omówić co się stało, aby wesprzeć i pomóc znaleźć jakieś rozwiązanie, pokazać, jak należało zrobić. I nie chodzi tutaj o to, aby stać murem za dzieckiem, bez względu na to, co zrobiło, zaprzeczając jego winie, bo taka postawa przyniesie więcej szkody niż pożytku. Chodzi o to, aby akceptować to, że popełnia błędy i wspierać w ponoszeniu ich konsekwencji. To właśnie jest poczucie bezpieczeństwa. Przekonanie, że nawet w najtrudniejszej sytuacji można liczyć na pomoc bliskich.

          Drugą ważną potrzebą jest potrzeba autonomii. Kształtuje się ona w okolicach drugiego roku życia dziecka i stanowi nie lada wyzwanie dla wielu rodziców. Bunt dwulatka daje w kość, bo z grzecznego i posłusznego dziecka, nagle mamy buntownika, który robi awanturę o kolor kubka czy niewłaściwe spojrzenie. Dzieci uczą się wtedy, że mogą mieć swoje zdanie, a ich „nie” mocno wpływa na otoczenie, zmienia emocje i zachowania innych ludzi i zdaje się być dla tak małego człowieka jakąś supermocą. Stad właśnie nasilenie „nie” jest tak duże. Fascynacja tym procesem u kilkulatka jest bowiem ogromna. Potrzeba autonomii nie znika wraz z wiekiem. Zmienia się jedynie sposób jej ekspresji i zaspokajania. Każdy człowiek ją posiada, o ile jego rozwój nie został w żaden sposób zaburzony. Z ludzie, potrzebę autonomii wyrażają przez wygląd, pasje, zainteresowania, indywidualizm i wiele innych zjawisk. U dzieci szkolnych objawia się często także buntem i niechęcią do wykonywania różnych zadań na prośbę lub czasem rozkaz nauczyciela albo rówieśników. Jedne dzieci manifestują to bardziej, to te bardziej niegrzeczne w szkole, inne mniej. W szkole trudno o zaspokojenie tej potrzeby. W klasie dzieci bez względu na ich preferencje, talenty i upodobania wrzucone są niejako do jednego „wora”. Ilość materiału, jaki nauczyciele muszą przekazać uczniom oraz liczebność klas jest tak duża, że brakuje miejsca na indywidualizm i czas poświęcony każdemu uczniowi. Dzieci zaczynają więc rywalizować. A to destrukcyjnie wpływa na umiejętność budowania relacji społecznych. Żeby być widzianym, trzeba się wyróżniać – być niegrzecznym, być prymusem, błaznem klasowym itd. Dzieciaki szukają różnych sposobów. W szkole niestety nie można szukać zaspokojenia potrzeby autonomii. Należy więc deprywację kompensować w środowisku rodzinnym. Jak? Wystarczy podkreślać jego wyjątkowość, pozwalać podejmować decyzje- choćby przy wyborze ubioru do szkoły czy zakupie szkolnej wyprawki. Należy pozwolić dziecku wyrażać swoje zdanie wśród innych. Nie porównywać do osiągnięć i porażek rówieśników. Umiarkowany bunt nastolatka traktować jako normę rozwojową i uzbroić się w cierpliwość z nadzieją, że w końcu minie. A tymczasem cieszyć się z tego, jak dziecko pięknie potrafi zaspokajać swoją potrzebę autonomii.

Morał

          Wrześniowy dzwonek wiąże się z pojawieniem się na horyzoncie obowiązków codziennego porannego wstawania, odrabiania zadań domowych, mierzenia się ze stresem przy ocenianiu przez nauczyciela i rówieśników. Nie musi to być jednak tylko stres i cierpienie, bo od takiego obrazu szkoły należy odchodzić. Warto zwracać uwagę na to, jakie umiejętności zdobywa nasze dziecko w szkole. Wspieranie go w codziennych szkolnych trudnościach, w przyszłości przyniesie pozytywny efekt. Uczymy się w końcu najwięcej, popełniając błędy i refleksyjnie je naprawiając, dokonując wyborów i ponosząc ich konsekwencje. Nie warto odrabiać za dziecko zadania domowego lub pakować plecaka, po to, aby nie dostało uwagi czy złej oceny. Warto udzielić mu wsparcia, kiedy już tak się stanie. Wtedy z większym prawdopodobieństwem to się nie powtórzy. A dziecko będzie czuło, że może odnieść porażkę i popełnić błąd, ponieść tego konsekwencje, ale nadal być blisko z rodziną, która akceptuje mimo to. W taki sposób budujemy w małym człowieku prawdziwe, stabilne poczucie własnej wartości.

          Szkoła nie jest instytucją, z którą należy walczyć. To system szkolnictwa jest szkodliwy a dopóki nie mamy na niego wpływu, podważanie autorytetu nauczyciela czy samej szkoły jest strzałem w kolano. Dziecko i tak musi do niej uczęszczać. Układ uczeń-nauczyciel-rodzic w wielu przypadkach sprawdza się na rzecz dobra dziecka. Kluczem jest słuchanie dzieci i ich potrzeb oraz akceptowanie ich dziecinności.

Anna Foltyńska

Psycholożka
Psychoterapeutka w procesie certyfikacji
w nurcie systemowo-ericksonowskim

0 komentarzy

Ostatnie artykuły

„Mamo boli mnie brzuch!” O lęku dziecięcym

„Mamo boli mnie brzuch!” O lęku dziecięcym

Lęk jest jedną z najbardziej podstawowych emocji człowieka. Towarzyszy nam od pierwszych miesięcy życia i pełni ważną funkcję adaptacyjną, chroniąc przed zagrożeniem oraz mobilizując do działania. W rozwoju dziecka naturalne jest pojawianie się różnych lęków — przed...

Dlaczego higiena snu to najlepszy prezent dla Twojego mózgu?

Dlaczego higiena snu to najlepszy prezent dla Twojego mózgu?

Z okazji Europejskiego Dnia Mózgu przyjrzymy się jednemu z najważniejszych, a jednocześnie najbardziej zaniedbanych filarów zdrowia psychicznego. Sen, o którym mowa w dzisiejszych czasach jest coraz częściej postrzegany, jako dobro luksusowe, albo czynność, na którą...

Mózg w depresji

Mózg w depresji

Z okazji Dnia Depresji warto przeanalizować coś, o czym pacjenci z różnych powodów nie mówią swojemu lekarzowi. Często mając na myśli depresję, pierwsze skojarzenie, które przychodzi nam do głowy to smutek, płaczliwość, brak energii. Jednak obok tego często towarzyszą...

Pomagacze też miewają depresję

Pomagacze też miewają depresję

Pomaganie innym to nie tylko zawód, ale także misja. Psycholodzy, terapeuci, psychiatrzy, pielęgniarki, lekarze czy nauczyciele codziennie stają przed trudnym zadaniem wspierania innych w ich najbardziej osobistych kryzysach emocjonalnych, psychicznych czy fizycznych....

„ Od jutra dieta!”.  O kompulsywnym objadaniu się

„ Od jutra dieta!”.  O kompulsywnym objadaniu się

„… Jem, nawet kiedy nie jestem głodna, najczęściej po ciężkim dniu w pracy. Czasem tego jedzenia jest tyle, że aż mnie brzuch boli, jest mi niedobrze, a z drugiej strony, choć wiem, że dawno się najadłam, nie mogę przestać. Jakiś głos wewnątrz mnie mówi, że jeszcze...

Nowy Rok, ta sama osoba – czy naprawdę musimy się zmieniać?

Nowy Rok, ta sama osoba – czy naprawdę musimy się zmieniać?

Początek roku ma w sobie coś symbolicznego. Jakby noc z 31 grudnia na 1 stycznia była cienką linią oddzielającą „stare ja” od „nowego ja”. Wraz z nią pojawia się ciche – a czasem bardzo głośne – oczekiwanie: teraz trzeba coś zmienić. Siebie. Swoje ciało. Swoje nawyki....

Do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi!

Do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi!

Święty Mikołaj jest jedną z najbardziej uwielbianych postaci kultury zachodniej i symbolem świątecznym wszystkich dzieci. Jednak towarzyszy mu również mroczne ostrzeżenie: “Do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi!”. To zdanie, wymawiane przez pokolenia...

Niewidzialny scenariusz

Niewidzialny scenariusz

Listopad to miesiąc, w którym mocno koncentrujemy się na  temacie przemocy wobec dzieci, wspierając kampanię, taką jak Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Udział w akcji wzięło wiele instytucji i placówek, a to dowód na to, że o przemocy wiemy już dużo, przede wszystkim,...

Systemowy klaps

Systemowy klaps

Kiedy rozmawiałam z rodzicem, który ściszonym głosem przyznał, że „nawet nie zauważył, kiedy krzyk stał się codziennością”, zobaczyłam paradoks znany z pracy terapeutycznej: człowiek może przez lata żyć w hałasie, a mimo to nie usłyszeć własnego głosu. Przemoc wobec...