<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Centrum Terapii i Psychoedukacji</title>
	<atom:link href="https://centrum-terapii.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://centrum-terapii.com/</link>
	<description>Agata Mróz-Pankowska, Sławomir Pankowski s.c.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 25 Mar 2026 17:58:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://centrum-terapii.com/wp-content/uploads/2023/11/cropped-logo_kolo-1-32x32.png</url>
	<title>Centrum Terapii i Psychoedukacji</title>
	<link>https://centrum-terapii.com/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>„Mamo boli mnie brzuch!” O lęku dziecięcym</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/mamo-boli-mnie-brzuch-o-leku-dzieciecym/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Mar 2026 17:58:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228871</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lęk jest jedną z najbardziej podstawowych emocji człowieka. Towarzyszy nam od pierwszych miesięcy życia i pełni ważną funkcję adaptacyjną, chroniąc przed zagrożeniem oraz mobilizując do działania. W rozwoju dziecka naturalne jest pojawianie się różnych lęków — przed obcymi, ciemnością, rozstaniem z rodzicem czy oceną rówieśników. Problem zaczyna się wtedy, gdy lęk przestaje być chwilowym sygnałem [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/mamo-boli-mnie-brzuch-o-leku-dzieciecym/">„Mamo boli mnie brzuch!” O lęku dziecięcym</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Lęk jest jedną z najbardziej podstawowych emocji człowieka. Towarzyszy nam od pierwszych miesięcy życia i pełni ważną funkcję adaptacyjną, chroniąc przed zagrożeniem oraz mobilizując do działania. W rozwoju dziecka naturalne jest pojawianie się różnych lęków — przed obcymi, ciemnością, rozstaniem z rodzicem czy oceną rówieśników. Problem zaczyna się wtedy, gdy lęk przestaje być chwilowym sygnałem ostrzegawczym, a staje się stałym tłem funkcjonowania, ograniczając spontaniczność, ciekawość świata i poczucie bezpieczeństwa. Zaburzenia lękowe u dzieci należą do najczęstszych trudności psychicznych wieku rozwojowego, a jednocześnie często pozostają nierozpoznane, ponieważ objawy bywają mylone z nieśmiałością, wrażliwością lub trudnym etapem dorastania.</p>



<p>Obraz objawów zaburzeń lękowych u dzieci jest zróżnicowany i zmienia się wraz z wiekiem. U młodszych dzieci lęk często wyraża się poprzez ciało. Pojawiają się somatyzacje taki jak bóle brzucha, nudności, bóle głowy, napięcie mięśniowe, trudności ze snem czy nagłe zmęczenie. Dziecko może nie potrafić nazwać emocji, ale jego organizm reaguje tak, jakby stale znajdował się w stanie alarmu. W wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym częstym objawem jest lęk separacyjny, czyli intensywna obawa przed rozstaniem z opiekunem, połączona z płaczem, protestem oraz objawami somatycznymi w sytuacjach takich jak wyjście do szkoły czy nocowanie poza domem. U starszych dzieci i nastolatków dominują obawy społeczne, lęk przed oceną, porażką, kompromitacją lub nadmierne zamartwianie się różnymi aspektami życia, od wyników w nauce po zdrowie własne i bliskich. Charakterystyczne jest to, że lęk wykracza poza realne zagrożenie i utrzymuje się mimo racjonalnych zapewnień otoczenia.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Unikanie lub agresja</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Dzieci z zaburzeniami lękowymi często unikają sytuacji, które wywołują napięcie. Unikanie przynosi chwilową ulgę, ale w dłuższej perspektywie wzmacnia problem, ponieważ dziecko nie ma okazji przekonać się, że potrafi poradzić sobie z trudnością. W konsekwencji świat stopniowo się zawęża. Zamiast eksploracji pojawia się wycofanie, zamiast ciekawości — ostrożność granicząca z lękiem. W środowisku szkolnym może to być widoczne jako niechęć do odpowiadania przy tablicy, trudności w nawiązywaniu relacji, perfekcjonizm lub przeciwnie — pozorna obojętność maskująca napięcie. Niektóre dzieci reagują drażliwością, wybuchami złości czy płaczem, co bywa błędnie interpretowane jako problemy wychowawcze, podczas gdy w rzeczywistości jest przejawem przeciążonego układu nerwowego.</p>



<p>Szacuje się, że zaburzenia lękowe dotyczą od około 7 do 15 procent dzieci i młodzieży, w zależności od przyjętych kryteriów diagnostycznych i badanej populacji. Oznacza to, że w przeciętnej klasie szkolnej może znajdować się kilkoro dzieci z istotnymi objawami lęku. Co ważne, początek zaburzeń lękowych często przypada na dzieciństwo, a nieleczone mogą utrzymywać się w dorosłości, zwiększając ryzyko depresji, uzależnień czy trudności w relacjach interpersonalnych. Wczesne rozpoznanie i wsparcie mają więc ogromne znaczenie profilaktyczne.</p>



<h2 class="wp-block-heading">„Nie biegnij, bo się przewrócisz!”</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Mechanizmy powstawania zaburzeń lękowych są wieloczynnikowe. Istotną rolę odgrywają predyspozycje biologiczne, w tym temperament dziecka. Niektóre dzieci rodzą się z bardziej wrażliwym układem nerwowym, silniej reagującym na bodźce i trudniej adaptującym się do zmian. Taka wrodzona reaktywność sama w sobie nie jest zaburzeniem, ale może zwiększać podatność na rozwój lęku w niesprzyjających warunkach środowiskowych. Kluczowe znaczenie ma kontekst rodzinny, który może działać zarówno ochronnie, jak i ryzykownie.</p>



<p>Rodzina jest pierwszym środowiskiem regulacji emocji. Dziecko uczy się od opiekunów, czy świat jest miejscem bezpiecznym, czy raczej pełnym zagrożeń. Nadmiernie lękowy styl wychowania, oparty na częstym ostrzeganiu, kontrolowaniu i wyręczaniu dziecka, może nieświadomie wzmacniać przekonanie, że samodzielne radzenie sobie jest niebezpieczne. Z kolei wysoki poziom napięcia w rodzinie, konflikty, niestabilność emocjonalna opiekunów czy doświadczenia traumatyczne mogą prowadzić do chronicznego poczucia braku bezpieczeństwa. Nie oznacza to jednak, że rodzice „powodują” zaburzenia lękowe. Znacznie trafniej jest myśleć o rodzinie jako o systemie wzajemnych oddziaływań, w którym temperament dziecka, styl wychowania, stresory życiowe i czynniki biologiczne splatają się w złożoną całość. Istotnym mechanizmem jest modelowanie emocji. Dzieci obserwują, jak dorośli reagują na trudności, niepewność i zagrożenie. Jeśli opiekun sam doświadcza silnego lęku, katastrofizuje sytuacje lub unika wyzwań, dziecko może przejmować podobne schematy interpretacji rzeczywistości. Równie ważna jest jakość więzi. Bezpieczna relacja, oparta na dostępności emocjonalnej i przewidywalności, działa jak emocjonalna poduszka na stres. Pomaga dziecku” łagodnie wylądować” w trudnym emocjonalnie momencie. Dziecko, które ma doświadczenie bycia wysłuchanym i zrozumianym, łatwiej reguluje napięcie i podejmuje wyzwania rozwojowe.</p>



<p>Pomoc dziecku z zaburzeniami lękowymi zaczyna się od zrozumienia, że jego reakcje nie są „wymysłem” ani manipulacją, lecz realnym doświadczeniem emocjonalnym. Lęk nie znika pod wpływem logicznych argumentów czy nakazów typu „nie bój się”. Kluczowe jest uznanie emocji przy jednoczesnym wzmacnianiu kompetencji radzenia sobie. Dziecko potrzebuje komunikatu: „Widzę, że jest ci trudno, ale wierzę, że możesz sobie z tym poradzić, a ja ci pomogę”. Taka postawa łączy empatię z zachęcaniem do stopniowej konfrontacji z trudnościami.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Co pomaga?</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;W praktyce oznacza to unikanie zarówno nadmiernego chronienia, jak i bagatelizowania problemu. Nadopiekuńczość, choć wynika z troski, może utrwalać unikanie i przekonanie o własnej bezradności. Z kolei presja i krytyka zwiększają napięcie i poczucie wstydu. Najbardziej wspierające jest podejście oparte na małych krokach, w którym dziecko stopniowo doświadcza sukcesów w pokonywaniu lęku. Ważne jest też uczenie rozpoznawania sygnałów ciała, nazywania emocji oraz technik regulacji, takich jak spokojne oddychanie, relaksacja czy kierowanie uwagi. Nieocenioną rolę odgrywa codzienna przewidywalność i rutyna. Stałe pory snu, posiłków, nauki i odpoczynku tworzą ramy bezpieczeństwa dla układu nerwowego. Dzieci lękowe szczególnie potrzebują jasnych komunikatów, przygotowania do zmian i czasu na adaptację do nowych sytuacji. Warto również zwracać uwagę na styl komunikacji w rodzinie. Zamiast koncentrować się wyłącznie na zagrożeniach, dobrze jest równoważyć przekaz, podkreślając zasoby, możliwości i dotychczasowe sukcesy dziecka.</p>



<p>W wielu przypadkach pomoc specjalisty jest bardzo skuteczna. Psychoterapia poznawczo-behawioralna, dostosowana do wieku dziecka, ma silne potwierdzenie naukowe w leczeniu zaburzeń lękowych. Uczy ona rozpoznawania myśli lękowych, stopniowej ekspozycji na trudne sytuacje oraz rozwijania umiejętności radzenia sobie. Wsparcie rodziców jest integralną częścią procesu terapeutycznego, ponieważ zmiany w środowisku domowym wzmacniają efekty pracy z dzieckiem. W niektórych sytuacjach, szczególnie przy nasilonych objawach, rozważa się także konsultację psychiatryczną. Reagowanie na lęk dziecka wymaga cierpliwości i uważności. Z perspektywy dorosłego wiele dziecięcych obaw wydaje się irracjonalnych, jednak dla dziecka są one doświadczeniem realnym i intensywnym. Pomocne jest zachowanie spokoju, ponieważ emocje dorosłego działają regulująco lub destabilizująco na dziecko. Jeśli opiekun reaguje napięciem lub frustracją, poziom pobudzenia dziecka rośnie. Jeśli natomiast dorosły pozostaje spokojny i obecny, układ nerwowy dziecka stopniowo się wycisza.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Lęk nie taki straszny</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Warto pamiętać, że lęk, choć trudny, niesie także potencjał rozwojowy. Pokonywanie obaw buduje poczucie sprawstwa, odporność psychiczną i zaufanie do własnych możliwości. Dziecko, które doświadcza wsparcia w radzeniu sobie z lękiem, uczy się, że emocje można regulować, a trudności są częścią życia, nie jego zaprzeczeniem. W tym sensie lęk jest jak burza widziana z okna bezpiecznego domu — może być gwałtowna, ale nie musi niszczyć, jeśli konstrukcja jest stabilna.</p>



<p>Najważniejszym przesłaniem dla rodziców i opiekunów jest to, że obecność, zrozumienie i konsekwencja mają ogromną moc terapeutyczną. Nie trzeba być perfekcyjnym, aby wspierać dziecko. Wystarczy być wystarczająco dobrym dorosłym, który potrafi zauważyć emocje, nazwać je i towarzyszyć w ich przeżywaniu. W świecie dziecka bezpieczeństwo nie rodzi się z braku trudności, lecz z doświadczenia, że nie jest się z nimi samemu.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Anna Foltyńska</strong></h3>



<p>Psycholożka<br>Psychoterapeutka w&nbsp;procesie certyfikacji<br>w&nbsp;nurcie systemowo-ericksonowskim</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/mamo-boli-mnie-brzuch-o-leku-dzieciecym/">„Mamo boli mnie brzuch!” O lęku dziecięcym</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego higiena snu to najlepszy prezent dla Twojego mózgu?</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/dlaczego-higiena-snu-to-najlepszy-prezent-dla-twojego-mozgu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Mar 2026 05:22:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228868</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z okazji Europejskiego Dnia Mózgu przyjrzymy się jednemu z najważniejszych, a jednocześnie najbardziej zaniedbanych filarów zdrowia psychicznego. Sen, o którym mowa w dzisiejszych czasach jest coraz częściej postrzegany, jako dobro luksusowe, albo czynność, na którą nie można sobie pozwolić, między innymi ze względu na brak czasu. Najczęściej wybrzmiewa to z ust świeżo upieczonych rodziców, od [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/dlaczego-higiena-snu-to-najlepszy-prezent-dla-twojego-mozgu/">Dlaczego higiena snu to najlepszy prezent dla Twojego mózgu?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Z okazji Europejskiego Dnia Mózgu przyjrzymy się jednemu z najważniejszych, a jednocześnie najbardziej zaniedbanych filarów zdrowia psychicznego. Sen, o którym mowa w dzisiejszych czasach jest coraz częściej postrzegany, jako dobro luksusowe, albo czynność, na którą nie można sobie pozwolić, między innymi ze względu na brak czasu. Najczęściej wybrzmiewa to z ust świeżo upieczonych rodziców, od osób pracujących na kilka etatów, bądź nastolatków, którzy wierzą, że „sen jest dla słabych”. Choć często sen traktujemy jako „wyłącznik”, neurobiologia, reprezentowana m.in. przed dr. Marka Kaczmarzyka, dowodzi, że jest to czas najbardziej intensywnej pracy naszego pokładowego komputera. Bez regeneracji nocnej nasz mózg nie tylko gorzej pracuje, on po prostu zaczyna chorować.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Rekonsolidacja pamięci</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Wyobraźmy sobie, że nasze mózgi pod koniec dnia są jak biurka, na których piętrzą się stosy niesegregowanych dokumentów. Są to przeżyte emocje, wspomnienia i doświadczenia oraz nowo nabyta wiedza. Gdybyśmy nie poszli spać, rano w tym biurze nie dałoby się przejść od nadmiaru dokumentów.</p>



<p>Podczas snu zachodzi proces rekonsolidacji śladów pamięciowych. Mózg analizuje to, co wydarzyło się w ciągu dnia, oddziela informacje istotne od zbędnych i wpisuje do pamięci długotrwałej. To dlatego studenci, którzy zarywają noce przed egzaminem mają poczucie pustki w głowie, ponieważ ich mózgi nie dostały szansy na poukładanie informacji.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Każdy wiek śpi inaczej</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Najważniejszą lekcją płynącą z neurobiologii jest zrozumienie, że zapotrzebowanie na sen i jego rytm zmienia się wraz z wiekiem. Brak tej wiedzy może wyjaśnić niektóre konflikty pomiędzy śpiącym nastolatkiem do południa a krzyczącym rodzicem.</p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Zaczynając od niemowląt i małych dzieci (0-3 lata) ich sen nie jest kwestią nawyku a niedojrzałego układu nerwowego. Dzieci do 2 roku życia najczęściej nie mają swojego rytmu dobowego, a więc te struktury mózgu odpowiedzialne za rytmikę, są jeszcze niewystarczająco rozwinięte. Rytm dobowy jest czerpany od opiekunów i bliskości fizycznej z nimi. W tym okresie najważniejsze jest, aby nie starać się izolować dziecka i przyuczać do samodzielnego zasypiania. Wczesne etapy życia powinny być jak najbardziej relacyjne. Bliskość rodzica podczas snu to dla mózgu dziecka sygnał bezpieczeństwa, który pozwala na jego dalszy prawidłowy rozwój. Od około 3 roku życia,  układ nerwowy wykształca się i dziecko wchodzi w typowy rytm dobowy. Między 4 a 12 rokiem życia dzieci naturalnie budzą się bardzo wcześnie (około 5:30-6:00) pełne energii do zabawy. To czas, w którym świat jest dla nich fascynujący i są gotowe do wczesnego eksplorowania. Najczęściej wtedy też próbują do tego angażować swoich śpiących jeszcze rodziców. Niestety, tu nie ma żadnych pozytywnych rozwiązań dla zaspanych i sfrustrowanych rodziców. Nauka mówi jasno: trzeba poczekać, aż dziecko skończy 12 lat, wtedy przejdzie na tryb późnego wstawania. W okresie adolescencji (12-17 lat) następuje biologiczne przesunięcie rytmu dobowego o 3 godziny. To nie jest kwestia z buntu, czy braku chęci do nauki, a czysta chemia – melatonina zaczyna się wydzielać u nastolatka znacznie później niż u dorosłego. Budzenie nastolatka o 6:30 rano jest dla jego organizmu tym samym, co budzenie dorosłego o 3:30 nad ranem. Jeśli nastolatek w weekend śpi do południa, wcześniejsza pobudka spowoduje, że jego organizm nie będzie mógł nadrobić długu neurologicznego, który zaciągnął w ciągu tygodnia szkolnego wstawaniem na 8 do szkoły. Dorosły człowiek potrzebuje średnio 7-8 godzin snu, przy czym coraz więcej badań wskazuje na zwiększoną o godzinę potrzebę snu u kobiet. Z kolei po 60 roku życia zapotrzebowanie na sen stopniowo spada. Seniorzy często śpią krócej i wybudzają się częściej w nocy. Zrozumienie, że jest to naturalny proces starzenia się układu nerwowego, pozwala uniknąć niepokoju o bezsenność, jednak warto zawsze taki aspekt skonsultować ze specjalistą.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Sen i jego supermoce</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Nie sposób pominąć snu w ujęciu odpornościowym. Sen jest naszą tarczą przeciw infekcyjną.  To podczas nocnego odpoczynku regenerują się limfocyty – T, odpowiedzialne za walkę z wirusami. Kilka nocy niedosypiania z rzędu to nie tylko obniżony nastrój, ale także spadek odporności, który widać w statystykach zachorowań. Jednym z najważniejszych odkryć ostatnich lat w neurobiologii jest system glimfatyczny, który podczas głębokiego snu, zwiększa przestrzeń między komórkami, co pozwala płynowi mózgowo-rdzeniowemu dosłownie wypłukać toksyczne białka. Brak tego procesu jest zagrożeniem dla szybszego starzenia się mózgu i ryzykiem pojawienia się chorób neurodegeneracyjnych. Sen nie dość, ze stoi na straży odporności, to dodatkowo przyczynia się do detoksykacji całego mózgu.</p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Współczesny świat przyzwyczaił nas do traktowania snu jak zbędnego luksusu lub słabości, którą należy ograniczyć w imię produktywności. Spójrzmy wobec tego na sen nie tylko jako przerwę między dniami, ale jako najbardziej aktywny proces serwisowy naszego organizmu. To właśnie w ciszy nocnego odpoczynku nasz mózg wykonuję pracę: myję się z toksyn, układa rozrzucone wydarzenia do odpowiednich szuflad. Dbanie o higienę snu to najprostsza forma autoterapii, jaką możemy sobie podarować. Zrozumienie, że sen u każdej grupy wiekowej rządzi się swoimi prawami, pozwala nam przestać walczyć z naturą tylko ją wspierać. Kiedy zamiast pretensji o późne wstawanie, czy poranną pobudkę wybieramy empatię dla biologii naszych bliskich, budujemy poprawne relacje.  Dbanie o sen to najprostsza i najtańsza metoda na zachowanie sprawności umysłowej.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Aleksandra Boda</strong></h3>



<p>Koordynatorka rejestracji CTiP w&nbsp;Namysłowie<br>Studentka psychologii</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/dlaczego-higiena-snu-to-najlepszy-prezent-dla-twojego-mozgu/">Dlaczego higiena snu to najlepszy prezent dla Twojego mózgu?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mózg w depresji</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/mozg-w-depresji/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Feb 2026 07:31:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228861</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z okazji Dnia Depresji warto przeanalizować coś, o czym pacjenci z różnych powodów nie mówią swojemu lekarzowi. Często mając na myśli depresję, pierwsze skojarzenie, które przychodzi nam do głowy to smutek, płaczliwość, brak energii. Jednak obok tego często towarzyszą problemy z pamięcią, podejmowaniem decyzji oraz ze skupieniem. Zdarza się, że podczas długotrwałego leczenia, kiedy samopoczucie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/mozg-w-depresji/">Mózg w depresji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Z okazji Dnia Depresji warto przeanalizować coś, o czym pacjenci z różnych powodów nie mówią swojemu lekarzowi. Często mając na myśli depresję, pierwsze skojarzenie, które przychodzi nam do głowy to smutek, płaczliwość, brak energii. Jednak obok tego często towarzyszą problemy z pamięcią, podejmowaniem decyzji oraz ze skupieniem. Zdarza się, że podczas długotrwałego leczenia, kiedy samopoczucie i nastrój się stabilizują, podnosi się poziom energii, niektóre z funkcji poznawczych zostają nadal osłabione. Stąd wielu pacjentów, którzy poczują się stabilnej, zaczyna zastanawiać się, z jakiego powodu występuje to ciągłe zapominanie, trudności w decyzyjności oraz skupieniu. Niestety te aspekty bardzo mocno potrafią wpłynąć na codzienne funkcjonowanie oraz mogą być negatywnie odbierane przez środowisko. To nie lenistwo ani brak zaangażowania, to realne zmiany, które występują w strukturze mózgu.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Codzienność, która przerasta</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Kasia od lat leczy się na depresję i ostatnio poczuła się już całkiem stabilnie. Z okazji zbliżających się urodzin, mąż postanowił zabrać żonę do galerii handlowej i dać jej odrobinę czasu na to, co zawsze lubiła robić. Jednak przed wieszakiem pełnym ubrań Kasia zamarła. To nie był smutek, ona po prostu nie potrafiła wyselekcjonować informacji: kolor, krój, cena, rozmiar i miliony możliwości. Wybór jednej z wielu sukienek stał się niemożliwą do podjęcia decyzją, nie dlatego, że była wybredna, nie dlatego, że nie podobał jej się pomysł prezentu od męża, to było dla niej za trudne. Zawiedziona wyszła ze sklepu z pustymi rękoma, z obawą, że mąż pomyśli o niej negatywnie. Marta skrupulatnie prowadzi kalendarz, w którym notuje wszelkie terminy wizyt lekarskich, umówionych spotkań. Oprócz tego przykleja kolorowe karteczki na lodówce oraz ustawia sobie przypomnienie w telefonie. Po raz trzeci przegapiła wizytę kontrolną u lekarza. Patrzy na kartkę z datą wizyty, ale informacja nie trafia na swoje miejsce. Rodzina zaczyna myśleć, że Marcie nie zależy już na leczeniu, a przez to ona czuje się winna, myśli, że jej beznadziejna.  Marek siedzi na każdym wykładzie w pierwszej ławce. Słyszy głos wykładowcy, widzi slajdy prezentacji, notuje najważniejsze pojęcia, jednak po 90 minutach wychodzi z sali z pustką w głowie. Musi w domu przerabiać cały materiał od początku, bo na zajęciach jego mózg nie potrafił przetworzyć informacji. Marek coraz mocniej czuje, że nie nadaje się na studia.</p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;W procesie leczenia depresji farmakoterapia często skutecznie wycisza najcięższe objawy takie jak lęki, stale obniżony nastrój, myśli rezygnacyjne, rozpacz. Jednak u wielu osób obniżenie funkcji poznawczych utrzymuje się znacznie dłużej. Dla świata zewnętrznego taka osoba wygląda na „zdrową”, bo przecież bierze leki, nie płacze, wychodzi z domu, rozmawia, pracuje. Jednak w środku trwa walka. To, co społeczeństwo interpretuje jako lenistwo czy brak chęci, zaangażowania, jest w rzeczywistości biologicznym skutkiem zmian w strukturze mózgu.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Dlaczego sam „dobry nastrój” to za mało?</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;W powszechnym przekonaniu wyzdrowienie z depresji kojarzy się z momentem, w którym pacjent zaczyna się uśmiechać, odzyskuje energię i przestaje odczuwać lęk. Jednak dla większości osób powrót „dobrego nastroju” to dopiero połowa drogi. Często mimo stabilizacji emocjonalnej, wciąż utrzymuję się obniżenie funkcji poznawczych, przejawiających się z utrudnionej koncentracji, zapominaniu o ważnych informacjach oraz o niemożności podejmowania prostych decyzji. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź kryje się w naszej strukturze mózgu.</p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Dzięki zgromadzonym badaniom obrazowym metodą rezonansu magnetycznego (MRI) udowodniono, że depresja nie jest tylko stanem ducha, ale procesem, który fizycznie zmienia mózg. W dużym uproszczeniu badanie MRI pozwala badaczom zajrzeć do wnętrza żywego organizmu bez użycia szkodliwego promieniowania. Dzięki silnemu polu magnetycznemu aparat tworzy szczegółowe mapy struktur mózgowych. Badacze analizujący te obrazy, mierzą objętość poszczególnych obszarów oraz gęstość istoty białej i szarej. Porównując skany osób zdrowych z osobami chorującymi na depresję, badacze są w stanie wskazać konkretne miejsca, w których doszło do zmian. Dzięki temu jesteśmy w stanie zrozumieć, skąd u części osób chorych występują wyżej opisane deficyty poznawcze.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Dowody zapisane w neuroobrazowaniu</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Badania neuroobrazowe jasno wskazują, że u pacjentów z zaburzeniami depresyjnymi dochodzi do specyficznych zmian. Jednym z najbardziej udokumentowanych faktów jest atrofia hipokampa. Badania metodą rezonansu magnetycznego wykazały zmniejszenie objętości hipokampa, zarówno u osób w trakcie epizodu, jak u tych które chorowały w przeszłości. To właśnie hipokamp jest strukturą odpowiedzialną za pamięć i uczenie się. W przypadku naszego studenta Marka jego zmniejszona objętość hipokampa utrudniała mu przyswajanie informacji z wykładów. To nie oznacza, że nie dawał się na studenta. Musiał on poświęcić więcej czasu na naukę, niż wcześniej. Badacze zaobserwowali również zmniejszenie aktywności kory przedczołowej (PFC). Zaburzenia funkcji wykonawczych (zarządzanie myśleniem) to przykład Ani, która nie umiała się zdecydować na zakup w galerii handlowej. Gdy aktywność PFC spada, nawet najprostsza decyzja staje się wyzwaniem. Z badań MRI wynika także, że depresja uderza w uwagę i pamięć operacyjną. Zmiany w zakręcie obręczy utrudniają monitorowanie informacji i kontrolę nad tym, co w danej chwili jest ważne. To nie brak chęci interpretowany przez rodzinę Marty, to błąd w „systemie operacyjnym” mózgu. Niezwykle ciekawym faktem zaczerpniętym z badań m. in. Sheline i współpracowników jest wpływ czasu trwania choroby na zmiany w strukturze mózgu. Ubytek objętości hipokampa jest wprost proporcjonalny do czasu trwania nieleczonych epizodów depresji. Im dłużej trwa choroba, tym głębsze mogą być zmiany strukturalne. Te dane są naukowym dowodem na to, że każda chwila podjęcia walki o siebie ma znaczenia dla ochrony zasobów naszego mózgu.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Biologia, to nie lenistwo</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Te fakty naukowe rzucają nowe światło na codzienne problemy pacjentów. W świetle badań widzimy wyraźnie, że walka z depresją jest procesem wielopłaszczyznowym, który wykracza daleko poza samą poprawę nastroju, wymagając od pacjenta ogromnej cierpliwości w odbudowie nie tylko radości życia, ale i sprawności własnego umysłu. Właśnie dlatego leczenie depresji powinno być kompleksowe. Aby odzyskać pełną sprawność poznawczą niezbędny jest trening funkcji poznawczych, który wykorzystuje niezwykłą zdolność mózgu do neuroplastyczności. Dlatego ważne jest, aby pacjenci w procesie leczenia depresji nie pomijali tego ważnego faktu i nie bali się zakomunikować swojemu lekarzowi o obniżeniu funkcji poznawczych.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Aleksandra Boda</strong></h3>



<p>Koordynatorka rejestracji CTiP w&nbsp;Namysłowie<br>Studentka psychologii</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/mozg-w-depresji/">Mózg w depresji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pomagacze też miewają depresję</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/pomagacze-tez-miewaja-depresje/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Feb 2026 15:18:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228858</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pomaganie innym to nie tylko zawód, ale także misja. Psycholodzy, terapeuci, psychiatrzy, pielęgniarki, lekarze czy nauczyciele codziennie stają przed trudnym zadaniem wspierania innych w ich najbardziej osobistych kryzysach emocjonalnych, psychicznych czy fizycznych. Niemniej jednak zawodowe pomaganie nie jest wolne od kosztów. Istnieje rosnąca liczba badań wskazujących na to, że osoby pracujące w zawodach związanych z [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/pomagacze-tez-miewaja-depresje/">Pomagacze też miewają depresję</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Pomaganie innym to nie tylko zawód, ale także misja. Psycholodzy, terapeuci, psychiatrzy, pielęgniarki, lekarze czy nauczyciele codziennie stają przed trudnym zadaniem wspierania innych w ich najbardziej osobistych kryzysach emocjonalnych, psychicznych czy fizycznych. Niemniej jednak zawodowe pomaganie nie jest wolne od kosztów. Istnieje rosnąca liczba badań wskazujących na to, że osoby pracujące w zawodach związanych z pomaganiem innym są narażone na wyczerpanie emocjonalne, wypalenie zawodowe, a w niektórych przypadkach również na depresję. Ostatnie badania wskazują na największy odsetek samobójstw wśród weterynarzy, czyli osób, które na co dzień mierzą się z cierpieniem  zwierząt, ale także ich właścicieli, nierzadko dokonując eutanazji swoich podopiecznych, co zapewne niezwykle obciążające. Depresja wśród pomagaczy to temat, który rzadko pojawia się w publicznej debacie, mimo że jest niezwykle istotny. Często zapomina się, że osoby, które pomagają innym, także potrzebują pomocy. To paradoksalne, ale prawdziwe – pomagacze, którzy na co dzień są oparciem dla innych, sami bywają źródłem niezrozumienia, a ich potrzeby emocjonalne pozostają niewidoczne. Na szczególną uwagę zasługują profesje takie jak psycholodzy, terapeuci i psychiatrzy, którzy zajmują się tak trudnymi i często bolesnymi tematami jak depresja, trauma czy PTSD. Jakie mechanizmy prowadzą do tego, że ci profesjonaliści również mogą popaść w depresję? Jakie konsekwencje ma to dla ich pracy oraz  własnego dobrostanu?</p>



<h2 class="wp-block-heading">Pomagacze w ciągłym kontakcie z cierpieniem</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Osoby pracujące w zawodach pomagających mają do czynienia z ogromnym stresem emocjonalnym związanym z trudnymi historiami swoich pacjentów. Psychologowie, terapeuci i psychiatrzy spędzają swoje dni na wsłuchiwaniu się w cierpienie, lęki, traumy i problemy, które ich pacjenci niosą ze sobą. Często mają do czynienia z opowieściami o przemocy, stracie, depresji czy uzależnieniach. Mogą także doświadczać traumy zapośredniczonej, która pojawia się, kiedy słuchając bolesnej narracji pacjenta są narażeni na ogromne psychiczne i emocjonalne obciążenie.  Wielu z nich stara się w miarę swoich możliwości „poczuć” to, co czują ich pacjenci, by lepiej ich zrozumieć i pomóc im przejść przez trudne chwile. Problem pojawia się wtedy, gdy granica między wsłuchaniem się w cierpienie innych a wchłanianiem go staje się coraz bardziej niewyraźna. Oznacza to, że intensywne doświadczanie emocji pacjentów, zwłaszcza w kontekście długotrwałej pracy z osobami w kryzysie, może prowadzić do wyczerpania emocjonalnego, obniżenia empatii i poczucia bezradności. Pomagacz staje się coraz mniej wrażliwy na cierpienie innych, a jego własne zasoby emocjonalne zaczynają się wyczerpywać.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Psycholodzy, terapeuci i psychiatrzy a depresja</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Statystyki są alarmujące: badania przeprowadzone wśród psychoterapeutów i psychologów wskazują, że około 20-25% z nich może doświadczać symptomów depresji w trakcie swojej kariery zawodowej. Zjawisko to nie dotyczy tylko początkujących specjalistów, ale także tych z wieloletnim stażem pracy. Przyczyny tego stanu są złożone. Po pierwsze, zawody pomagające wiążą się z dużą odpowiedzialnością – decyzje podejmowane w gabinecie mogą mieć dalekosiężne konsekwencje dla pacjentów, a pomagacz może czuć się odpowiedzialny za proces leczenia. Wysokie wymagania, presja na efektywność i ciągłe doskonalenie zawodowe mogą prowadzić do poczucia wypalenia, szczególnie w sytuacjach, gdy pomoc nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Większość specjalistów nie jest w stanie odciąć się od swoich pacjentów i często zabierają ze sobą ich problemy poza gabinet. Co więcej, pomagacze rzadko sami szukają pomocy. W kulturze pomagania często panuje przekonanie, że „powinniśmy być silni” lub „mocno trzymać emocje w ryzach”. Z tego powodu wielu psychologów, terapeutów i psychiatrów nie przyznaje się do swoich problemów emocjonalnych, obawiając się utraty autorytetu w oczach pacjentów. Tymczasem, jak pokazują badania, brak wsparcia emocjonalnego oraz samotność w obliczu zawodowego cierpienia mogą prowadzić do rozwoju depresji.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Rola superwizji i wsparcia emocjonalnego</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Superwizja, czyli proces, w którym terapeuci omawiają trudne przypadki z doświadczonymi specjalistami, jest jednym z kluczowych elementów, który może pomóc w zapobieganiu wypaleniu i depresji wśród pomagaczy. Dzięki regularnym spotkaniom z mentorem lub grupą wsparcia, specjaliści mogą zyskać perspektywę na swoje emocje i doświadczenia zawodowe. Superwizja pozwala na odciążenie emocjonalne oraz refleksję nad granicami, które pomagacz musi wyznaczać w pracy z pacjentami.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Jak sobie radzić z depresją w zawodzie pomagacza?</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Psycholodzy, terapeuci i psychiatrzy muszą być świadomi ryzyka, które wiąże się z ich pracą. Oczywista jest równowaga między życiem zawodowym a prywatnym, a także&nbsp; aktywne dbanie o własne zdrowie psychiczne. Oto kilka kluczowych kroków, które pomagacze podejmują, by chronić się przed depresją:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li>Samopoznanie i świadomość emocjonalna – poznanie swoich granic, umiejętność rozpoznawania momentów, w których zaczynamy się wypalać, to podstawowy krok w ochronie przed depresją. Regularna refleksja nad własnym stanem emocjonalnym pozwala szybciej zareagować, zanim problemy zaczną narastać.</li>



<li>Wsparcie ze strony kolegów po fachu – rozmowy z innymi specjalistami, wymiana doświadczeń, a także korzystanie z superwizji to kluczowe narzędzia, które pomagają w utrzymaniu równowagi emocjonalnej. Odpowiednia edukacja na temat zdrowia psychicznego – znajomość symptomów depresji i innych problemów psychicznych pozwala na szybsze ich zauważenie u siebie.</li>



<li>Przerwy i odpoczynek – regularny odpoczynek, czas dla siebie, wyjazdy czy hobby pomagają w zachowaniu równowagi i energii w pracy.</li>



<li>Profesjonalna pomoc – nawet najlepsi pomagacze potrzebują czasem pomocy. Zgłoszenie się po pomoc do innego terapeuty czy psychologa jest wyrazem odpowiedzialności, a nie słabości.</li>
</ul>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Osoby, które codziennie niosą pomoc, również potrzebują wsparcia. Depresja wśród pomagaczy jest poważnym problemem, który zasługuje na większą uwagę. Zawody pomagające, takie jak psychologowie, terapeuci czy psychiatrzy, niosą ze sobą ogromną odpowiedzialność emocjonalną i psychiczną. To dlatego tak ważne jest, aby osoby pracujące w tych profesjach miały dostęp do wsparcia, refleksji nad własnymi emocjami oraz przestrzeni do odpoczynku. Tylko wtedy mogą z pełnym zaangażowaniem i skutecznie pomagać innym.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Anna Foltyńska</strong></h3>



<p>Psycholożka<br>Psychoterapeutka w&nbsp;procesie certyfikacji<br>w&nbsp;nurcie systemowo-ericksonowskim</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/pomagacze-tez-miewaja-depresje/">Pomagacze też miewają depresję</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>„ Od jutra dieta!”.  O kompulsywnym objadaniu się</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/od-jutra-dieta-o-kompulsywnym-objadaniu-sie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 26 Jan 2026 20:30:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228849</guid>

					<description><![CDATA[<p>„… Jem, nawet kiedy nie jestem głodna, najczęściej po ciężkim dniu w pracy. Czasem tego jedzenia jest tyle, że aż mnie brzuch boli, jest mi niedobrze, a z drugiej strony, choć wiem, że dawno się najadłam, nie mogę przestać. Jakiś głos wewnątrz mnie mówi, że jeszcze jedna łyżka, jeszcze jeden kawałek ciasta, nic się nie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/od-jutra-dieta-o-kompulsywnym-objadaniu-sie/">„ Od jutra dieta!”.  O kompulsywnym objadaniu się</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>„… Jem, nawet kiedy nie jestem głodna, najczęściej po ciężkim dniu w pracy. Czasem tego jedzenia jest tyle, że aż mnie brzuch boli, jest mi niedobrze, a z drugiej strony, choć wiem, że dawno się najadłam, nie mogę przestać. Jakiś głos wewnątrz mnie mówi, że jeszcze jedna łyżka, jeszcze jeden kawałek ciasta, nic się nie stanie. Po chwili orientuję się, że zjadłam pół blachy tego ciasta… jestem zła, mam poczucie winy, zaczynam płakać i to chyba najgorsze…jeszcze bardziej się nienawidzę. Później przychodzi myśl: co inni pomyślą, jak zobaczą ile zjadłam. Czasami próbuję zatuszować ślady mojej zbrodni. Kroje na przykład resztę ciasta i wykładam na talerz, wykładam w taki sposób, aby wydawało się, że jest go dużo. Czuję chwilową ulgę. Ufff, może nikt nie zauważy. Od jutra dieta! Udaje mi się do południa nic nie zjeść, pić dużo wody, jestem z siebie taka dumna. Później wracam do domu i myślę sobie, nie jadłaś cały dzień, zasłużyłaś… znowu się zaczyna. I tak od lat, chyba od zawsze odkąd sięgam pamięcią. Ciągłe diety, tycie i chudnięcie. Lubię jeść, ale nie znam umiaru, albo żrę,albo się głodzę”. </p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Są takie momenty, kiedy jedzenie przestaje być odpowiedzią na głód. Pojawia się nagle, czasem wieczorem, czasem w środku dnia, jakby znikąd. Lodówka staje się wtedy miejscem, do którego idzie się nie po smak, lecz po ulgę. Na chwilę. Bo po chwili przychodzi coś jeszcze – ciężar, wstyd, pytanie bez odpowiedzi: „dlaczego znowu?”. Kompulsywne objadanie się rzadko krzyczy. Częściej milczy, chowając się za zamkniętymi drzwiami kuchni i opuszczonym wzrokiem. To zaburzenie odżywiania długo bywa niezauważone – także przez samą osobę, która go doświadcza. Bo przecież „każdemu się zdarza zjeść za dużo”, „to tylko słabość”, „jutro się ogarnę”. A jednak to „jutro” potrafi nie przychodzić latami.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Głód, który nie zaczyna się w żołądku</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Kompulsywne objadanie się nie rodzi się z nadmiaru jedzenia, ale z jego znaczenia. Z tego, że jedzenie zaczyna pełnić funkcję, której nikt go nie uczył. Staje się sposobem na ukojenie napięcia, na zagłuszenie emocji, na chwilowe zniknięcie z własnego życia. To głód, który nie ma wiele wspólnego z fizjologią – bardziej z samotnością, przeciążeniem, niewypowiedzianą złością czy zmęczeniem byciem „w porządku”. Osoby doświadczające kompulsywnego objadania się często potrafią bardzo długo trzymać się w ryzach. Kontrolować, planować, pilnować. A potem coś pęka. I w tej pękniętej przestrzeni pojawia się jedzenie – szybkie, intensywne, często spożywane w pośpiechu, jakby ktoś się ścigał z własnym sumieniem. Wtedy nie chodzi już o smak. Chodzi o odcięcie.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Chwila ulgi, która kosztuje za dużo</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;W trakcie epizodu objadania się może pojawić się coś na kształt ulgi. Jakby ciało i głowa wreszcie mogły się zatrzymać. Jakby świat na moment zwolnił. Ale ta ulga jest krótkotrwała. Zaraz po niej przychodzi fala – ciężka, lepka, pełna oskarżeń. Wstyd. Poczucie winy. Obrzydzenie do siebie. I obietnice, które brzmią jak zaklęcia: „to ostatni raz”. W odróżnieniu od innych zaburzeń odżywiania, kompulsywne objadanie się nie wiąże się z próbami „naprawiania” sytuacji poprzez wymioty czy głodówki. Ciało zostaje z tym, co się wydarzyło, a psychika zostaje sama z konsekwencjami emocjonalnymi. To często wzmacnia poczucie bezradności i utraty kontroli, które z kolei toruje drogę kolejnym epizodom. Koło się zamyka.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Kiedy kontrola staje się zapalnikiem</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;W tle kompulsywnego objadania się bardzo często stoi historia restrykcji. Diet, zakazów, podziałów na „dobre” i „złe” jedzenie. Życia w ciągłym napięciu między tym, czego się chce, a tym, na co „nie wolno”. Paradoks polega na tym, że im bardziej ktoś próbuje kontrolować jedzenie, tym silniejsza bywa potrzeba utraty tej kontroli. Do tego dochodzą doświadczenia emocjonalne – czasem subtelne, czasem bolesne. Brak przestrzeni na złość, smutek czy słabość. Wczesne poczucie, że trzeba radzić sobie samemu. Przekonanie, że potrzeby są zbyt duże, a emocje – kłopotliwe. Jedzenie wchodzi wtedy w rolę cichego towarzysza. Zawsze dostępnego. Niewymagającego słów.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Nazwać to, co długo było bezimienne</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Dopiero stosunkowo niedawno kompulsywne objadanie się zostało jednoznacznie uznane za odrębne zaburzenie psychiczne w klasyfikacjach diagnostycznych DSM i ICD. To ważne, bo daje język tam, gdzie wcześniej była tylko wina. Diagnoza nie jest etykietą – jest ramą, która pozwala zrozumieć, że to, co się dzieje, ma sens. Że jest odpowiedzią organizmu na przeciążenie, a nie dowodem porażki. Kiedy mówimy o diagnozie, mówimy przede wszystkim o powtarzalności doświadczenia, o poczuciu utraty kontroli i o cierpieniu, które temu towarzyszy. Nie o liczbach na wadze. Nie o wyglądzie. Kompulsywne objadanie się nie ma jednej twarzy i nie zawsze jest widoczne na zewnątrz. Długotrwałe życie w cyklu objadania się i wstydu potrafi być wyczerpujące. Psychicznie i fizycznie. Z czasem pojawia się wycofanie, obniżenie nastroju, lęk przed byciem ocenianym. Ciało zaczyna reagować – czasem poprzez problemy metaboliczne, czasem poprzez przewlekłe zmęczenie. Ale najdotkliwsze bywa to, co niewidoczne: utrata zaufania do siebie. Przekonanie, że „nie można na mnie polegać”. A przecież to nie brak siły. To nadmiar napięcia.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Gdzie zaczyna się droga powrotna</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Psychoterapia w pracy z kompulsywnym objadaniem się nie polega na uczeniu „jak przestać jeść”. Raczej na odkrywaniu, po co to jedzenie się pojawiło. Co miało załatwić. Co próbowało ochronić. Terapia poznawczo-behawioralna pomaga odbudować regularność i bezpieczeństwo w jedzeniu, ale też przyjrzeć się myślom, które podtrzymują błędne koło. Podejścia psychodynamiczne i schematowe sięgają głębiej – do relacji, doświadczeń i emocji, które od dawna domagały się uwagi. Coraz częściej ważnym elementem terapii staje się też nauka łagodności wobec siebie. Uważności. Zgody na to, że emocje nie muszą być natychmiast naprawiane. Że można je poczuć i nie zniknąć.</p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Kompulsywne objadanie się nie jest historią o jedzeniu. Jest historią o próbie poradzenia sobie w świecie, który bywa zbyt głośny, zbyt wymagający, zbyt samotny. Jeśli to czytasz i coś w Tobie się porusza, być może to sygnał, że warto się zatrzymać. Posłuchać. Zobaczyć, co naprawdę jest głodne.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Anna Foltyńska</strong></h3>



<p>Psycholożka<br>Psychoterapeutka w&nbsp;procesie certyfikacji<br>w&nbsp;nurcie systemowo-ericksonowskim</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/od-jutra-dieta-o-kompulsywnym-objadaniu-sie/">„ Od jutra dieta!”.  O kompulsywnym objadaniu się</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowy Rok, ta sama osoba – czy naprawdę musimy się zmieniać?</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/nowy-rok-ta-sama-osoba-czy-naprawde-musimy-sie-zmieniac/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Jan 2026 21:43:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228845</guid>

					<description><![CDATA[<p>Początek roku ma w sobie coś symbolicznego. Jakby noc z 31 grudnia na 1 stycznia była cienką linią oddzielającą „stare ja” od „nowego ja”. Wraz z nią pojawia się ciche – a czasem bardzo głośne – oczekiwanie: teraz trzeba coś zmienić. Siebie. Swoje ciało. Swoje nawyki. Swoje życie. Jeśli tego nie czujesz, możesz odnieść wrażenie, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/nowy-rok-ta-sama-osoba-czy-naprawde-musimy-sie-zmieniac/">Nowy Rok, ta sama osoba – czy naprawdę musimy się zmieniać?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Początek roku ma w sobie coś symbolicznego. Jakby noc z 31 grudnia na 1 stycznia była cienką linią oddzielającą „stare ja” od „nowego ja”. Wraz z nią pojawia się ciche – a czasem bardzo głośne – oczekiwanie: <em>teraz trzeba coś zmienić</em>. Siebie. Swoje ciało. Swoje nawyki. Swoje życie.</p>



<p>Jeśli tego nie czujesz, możesz odnieść wrażenie, że jesteś w tyle. Że coś ci umyka. Że skoro nie masz listy postanowień, planu rozwoju ani motywującego hasła na tapecie, to nie korzystasz z szansy, jaką daje Nowy Rok. Ten tekst jest próbą zatrzymania się przy tym pytaniu: czy naprawdę musimy się zmieniać?</p>



<h2 class="wp-block-heading">Kult zmiany, który trudno zignorować</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Żyjemy w kulturze rozwoju. Rozwój osobisty stał się nie tylko możliwością, ale wręcz moralnym obowiązkiem. Masz być lepszą wersją siebie: bardziej produktywną, zdrowszą, spokojniejszą, szczęśliwszą. Jeśli nie pracujesz nad sobą – stoisz w miejscu. A stanie w miejscu bywa dziś traktowane jak porażka. Nowy Rok idealnie wpisuje się w ten sposób myślenia. Jest jak czysta karta, którą trzeba zapisać. Psychologicznie jednak ta narracja bywa obciążająca. Bo zakłada, że tacy, jacy jesteśmy teraz, nie wystarczamy. Że „obecne ja” jest jedynie etapem przejściowym, który należy jak najszybciej ulepszyć.</p>



<p>„Ta sama osoba” – i co z tego?</p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Sformułowanie „Nowy Rok, nowa ja / nowy ja” brzmi motywująco, ale kryje w sobie ukryte założenie: że stara wersja była niewystarczająca. Tymczasem psychologicznie zmiana nie zachodzi w oderwaniu od tego, kim jesteśmy. Nie zaczynamy od zera. Zawsze wchodzimy w kolejny rok z całym swoim doświadczeniem, historią, ograniczeniami i zasobami. Bycie „tą samą osobą” nie oznacza stagnacji. Oznacza ciągłość. To, że wciąż reagujesz podobnie, czujesz podobnie, masz podobne potrzeby, nie jest dowodem porażki. Często jest dowodem na to, że twoja psychika konsekwentnie próbuje cię chronić i utrzymać równowagę. W gabinecie psychologicznym często pojawia się motyw silnej potrzeby zmiany, która podszyta jest nie ciekawością, ale niechęcią do siebie. „Nie chcę już taka być”, „muszę się w końcu ogarnąć”, „nie mogę dłużej tak żyć”. Zmiana staje się wtedy formą ucieczki – od wstydu, poczucia winy, lęku czy bezradności. Problem polega na tym, że nie da się zbudować trwałej zmiany na samokrytyce. Można się zmobilizować na chwilę, wprowadzić rygor, wytrzymać kilka tygodni. Ale psychika wcześniej czy później upomni się o to, co zostało zignorowane. Zmiana, która ma sens, wyrasta z akceptacji, a nie z przymusu.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Akceptacja to nie rezygnacja</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Często słyszę obawę: „Jeśli zaakceptuję siebie takim, jaki jestem, to już się nie zmienię”. To bardzo powszechne przekonanie, ale psychologicznie nieprawdziwe. Akceptacja nie oznacza bierności. Oznacza uznanie faktów: tego, gdzie jestem teraz, co potrafię, z czym mi trudno.</p>



<p>Dopiero z tego miejsca można coś realnie zmieniać. Bo zmiana oparta na akceptacji nie mówi: „muszę być kimś innym”, tylko: „chcę sprawdzić, czy mogę żyć trochę łagodniej, spokojniej, bliżej siebie”.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Presja „lepszego życia” a realne potrzeby</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Noworoczna presja rozwoju często ignoruje kontekst. A psychologia zawsze patrzy na kontekst. Trudno oczekiwać od siebie wielkich zmian, jeśli jesteś zmęczony, przeciążony, w kryzysie, w żałobie albo po prostu na granicy swoich zasobów. Czasem największym aktem troski o siebie nie jest rozwój, tylko zatrzymanie. Zgoda na to, że ten rok nie będzie przełomowy, ale wystarczający. Że twoim celem nie jest „więcej”, tylko „wystarczająco”. Tożsamość nie resetuje się w styczniu. Psychika nie działa zgodnie z kalendarzem. Nie resetuje się wraz z fajerwerkami. Procesy zmiany są powolne, cykliczne i często niewidoczne z dnia na dzień. Nowy Rok może być impulsem do refleksji, ale nie musi być momentem radykalnych decyzji i rewolucji życiowych.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Nowy Rok jako zaproszenie, nie egzamin</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Być może Nowy Rok nie musi być testem z tego, czy potrafisz stać się „lepszą wersją siebie”. Może być raczej zaproszeniem do uważnego sprawdzenia, gdzie jesteś – bez ocen, bez listy braków. Zamiast pytać: „co ze mną jest nie tak?”, można zapytać: „czego teraz naprawdę potrzebuję?”. To subtelna, ale istotna różnica. Pierwsze pytanie uruchamia wstyd i presję, drugie – ciekawość i troskę. Nie każdy rok jest czasem ekspansji. Niektóre są po to, by coś domknąć, przeżyć, zintegrować albo po prostu przetrwać. I to także ma sens. Jeśli więc wchodzisz w nowy rok jako ta sama osoba – to nie znaczy, że zawiodłeś. To znaczy, że niesiesz ze sobą ciągłość, a ciągłość jest warunkiem każdej prawdziwej zmiany. Czasem najzdrowszym postanowieniem noworocznym jest pozwolić sobie być dokładnie tam, gdzie się jest.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Anna Foltyńska</strong></h3>



<p>Psycholożka<br>Psychoterapeutka w&nbsp;procesie certyfikacji<br>w&nbsp;nurcie systemowo-ericksonowskim</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/nowy-rok-ta-sama-osoba-czy-naprawde-musimy-sie-zmieniac/">Nowy Rok, ta sama osoba – czy naprawdę musimy się zmieniać?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak radzić sobie z presją idealnych świąt? – O perfekcjonizmie, porównywaniu się i granicach z rodziną</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/jak-radzic-sobie-z-presja-idealnych-swiat/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Dec 2025 10:55:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228831</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pewnie znasz to uczucie. Im bliżej świąt, tym w powietrzu robi się gęściej – od zapachów, dźwięków, ale też od oczekiwań. Święta mają być ciepłe, rodzinne, spokojne, magiczne. Wszyscy mają się kochać, rozumieć i najlepiej jeszcze śmiać się przy stole jak w reklamie. A jeśli tak nie jest? Jeśli czujesz zmęczenie, napięcie albo pustkę – [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/jak-radzic-sobie-z-presja-idealnych-swiat/">Jak radzić sobie z presją idealnych świąt? – O perfekcjonizmie, porównywaniu się i granicach z rodziną</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Pewnie znasz to uczucie. Im bliżej świąt, tym w powietrzu robi się gęściej – od zapachów, dźwięków, ale też od oczekiwań. Święta mają być ciepłe, rodzinne, spokojne, magiczne. Wszyscy mają się kochać, rozumieć i najlepiej jeszcze śmiać się przy stole jak w reklamie. A jeśli tak nie jest? Jeśli czujesz zmęczenie, napięcie albo pustkę – coś jest z tobą „nie tak”. Przynajmniej tak łatwo można pomyśleć.</p>



<p>Ten tekst jest o presji idealnych świąt. O tym, skąd się bierze, jak działa na naszą psychikę i co możemy zrobić, żeby choć trochę zdjąć ją z własnych barków.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Skąd w ogóle wzięły się „idealne święta”?</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Nie rodzimy się z obrazem idealnych świąt w głowie. Uczymy się go. Z domu rodzinnego, z kultury, z filmów, reklam, mediów społecznościowych. Co roku widzimy te same obrazy: pięknie nakryty stół, uśmiechnięci bliscy, brak konfliktów, wzruszenia zamiast napięcia. Ten przekaz jest bardzo spójny: święta mają wyglądać w określony sposób. Problem w tym, że to nie jest opis rzeczywistości, tylko jej wycinek – często wyretuszowany. Psychologicznie działa to, jak norma: skoro „wszyscy” tak mają, to ja też powinnam/powinienem. A jeśli nie potrafię – to znaczy, że zawodzę.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Perfekcjonizm przy świątecznym stole</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Presja idealnych świąt bardzo często łączy się z perfekcjonizmem. Chcemy, żeby wszystko było „jak trzeba”: jedzenie, prezenty, atmosfera, relacje. W głowie pojawia się lista: nie kłócić się, nie okazywać złości, być wdzięcznym, cieszyć się. I najlepiej jeszcze odpocząć. Perfekcjonizm nie polega jednak na wysokich standardach, tylko na lęku przed porażką i oceną. W święta ten lęk się nasila, bo stawką są relacje i poczucie przynależności. Chcemy być „dobrym dzieckiem”, „dobrym partnerem”, „dobrym członkiem rodziny”. Nawet jeśli mamy już dawno dorosłe życie. Efekt bywa paradoksalny: im bardziej staramy się, żeby było idealnie, tym mniej jest w tym autentyczności. Zamiast bliskości – napięcie. Zamiast radości – kontrola.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Porównywanie się, które boli</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Media społecznościowe dodatkowo wzmacniają świąteczną presję. Scrollując zdjęcia cudzych choinek i uśmiechniętych twarzy, łatwo wpaść w pułapkę porównań. Nasz stół wydaje się mniej ładny, rodzina mniej zgodna, my sami – mniej „świąteczni”. Psychologia zna ten mechanizm bardzo dobrze: porównania w górę (z tymi, którzy – pozornie – mają lepiej) obniżają nastrój i poczucie własnej wartości. A w święta robimy to masowo. Rzadko pamiętając, że porównujemy swoje zaplecze emocjonalne z czyjąś fasadą.</p>



<p>Dla wielu osób święta to nie tylko presja, ale też emocjonalny powrót do przeszłości. Do domu, w którym nie zawsze było bezpiecznie. Do relacji, które były trudne lub niespełniające. Nawet jeśli dziś jesteśmy w innym miejscu, ciało i emocje potrafią „pamiętać”.</p>



<p>To dlatego w święta łatwiej o wybuchy złości, łzy „bez powodu”, poczucie bycia znowu małym i bezradnym. To nie jest słabość. To naturalna reakcja psychiki na znane bodźce. Problem zaczyna się wtedy, gdy wymagamy od siebie, by tych reakcji nie było.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Oby nie zostać Grinch’em – najbardziej obciążające zdanie</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Jednym z najbardziej destrukcyjnych elementów świątecznej presji jest przymus radości. Przekonanie, że jeśli nie czujemy wdzięczności i szczęścia, to robimy coś źle. Tymczasem emocje nie działają na zasadzie przełącznika. Złość, smutek, zmęczenie czy ambiwalencja nie psują świąt – one są ich częścią. Problemem nie są emocje, tylko nasz opór wobec nich. Im bardziej próbujemy je wypchnąć, tym silniej wracają. Jak wobec tego zdjąć z siebie presję idealnych świąt? Nie chodzi o to, żeby „mieć lepsze nastawienie” albo „bardziej się starać”. Chodzi o coś odwrotnego: o zgodę na niedoskonałość. Po pierwsze: warto zadać sobie pytanie, czyje oczekiwania próbuję spełnić. Czy naprawdę moje? Czy może te, które noszę w sobie od lat, choć już mi nie służą? Po drugie: pomocne bywa ograniczenie porównań. Czasem wystarczy mniej czasu w mediach społecznościowych, żeby zrobić miejsce na własne doświadczenie – takie, jakie jest. Po trzecie: granice. Psychologicznie granice to nie egoizm, tylko forma dbania o relacje. Możesz nie chcieć wszystkiego, nie musisz na wszystko się zgadzać, nie masz obowiązku być dostępny emocjonalnie dla wszystkich. Po czwarte: zmiana narracji. Zamiast pytać, „czy święta są wystarczająco dobre?”, spróbuj zapytać: „czego ja teraz potrzebuję?” Czasem odpowiedzią będzie rozmowa, czasem cisza, a czasem wcześniejsze wyjście do swojego pokoju.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Święta wystarczająco dobre</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;W psychologii istnieje pojęcie „wystarczająco dobrego rodzica”. Może warto wprowadzić też ideę wystarczająco dobrych świąt. Takich, które nie są idealne, ale prawdziwe. W których jest miejsce na śmiech i zmęczenie. Na bliskość i dystans. Na bycie sobą, nawet jeśli to „sobą” nie pasuje do obrazka. Święta nie muszą nas naprawiać ani uszczęśliwiać. Nie są testem naszej dojrzałości ani wartości. Są tylko kilkoma dniami w roku – obciążonymi znaczeniem, ale wciąż tylko dniami. Jeśli w te święta zdejmiesz z siebie choć odrobinę presji, pozwolisz sobie na mniej „powinienem”, a więcej „mogę” – to być może właśnie to będzie najbardziej psychologicznie zdrowy prezent, jaki możesz sobie dać.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Anna Foltyńska</h3>



<p>Psycholożka<br>Psychoterapeutka w&nbsp;procesie certyfikacji<br>w&nbsp;nurcie systemowo-ericksonowskim</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/jak-radzic-sobie-z-presja-idealnych-swiat/">Jak radzić sobie z presją idealnych świąt? – O perfekcjonizmie, porównywaniu się i granicach z rodziną</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi!</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/do-niegrzecznych-dzieci-mikolaj-nie-przychodzi/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Dec 2025 15:34:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228824</guid>

					<description><![CDATA[<p>Święty Mikołaj jest jedną z najbardziej uwielbianych postaci kultury zachodniej i symbolem świątecznym wszystkich dzieci. Jednak towarzyszy mu również mroczne ostrzeżenie: “Do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi!”. To zdanie, wymawiane przez pokolenia rodziców, ma głębokie korzenie historyczne, ale w świetle współczesnej psychologii dziecięcej staje się coraz bardziej problematyczne. Czy ta kulturowa groźba służy wychowaniu, czy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/do-niegrzecznych-dzieci-mikolaj-nie-przychodzi/">Do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Święty Mikołaj jest jedną z najbardziej uwielbianych postaci kultury zachodniej i symbolem świątecznym wszystkich dzieci. Jednak towarzyszy mu również mroczne ostrzeżenie: “Do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi!”. To zdanie, wymawiane przez pokolenia rodziców, ma głębokie korzenie historyczne, ale w świetle współczesnej psychologii dziecięcej staje się coraz bardziej problematyczne. Czy ta kulturowa groźba służy wychowaniu, czy raczej wywołuje lęk i strach?</p>



<h2 class="wp-block-heading">Kontekst historyczny</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Postać Świętego Mikołaja wywodzi się z ludowych tradycji europejskich, w których był strażnikiem moralności. Jednak, zanim stał się staruszkiem w czerwonej czapce z długą białą brodą, jego postać była wzorowana na biskupie z Miry, która miała uczyć bezinteresownej pomocy, a nie karania. Mikołaj działał z miłości i miłosierdzia. Nie oceniał, czy ludzie byli “grzeczni” czy “niegrzeczni”, ale odpowiadał na realne potrzeby, czyniąc dobre uczynki w ukryciu, aby obdarowani nie czuli się zobowiązani. Idea surowej oceny pojawiła się dopiero później, kiedy Mikołajowi zaczęli towarzyszyć surowi pomocnicy – Krampus, Knecht, Ruprecht. Oprócz ich przerażającego  wyglądu mieli oni jedno zadanie – straszyć i karać niegrzeczne dzieci. Roznosili oni rózgi, kawałki węgla, kamienie lub worek popiołu. Interwencje tych czarnych postaci miały być bezpośrednie i brutalne, w celu wymuszenia dyscypliny. Ich obecność była skutecznym narzędziem kontroli społecznej, a komunikat o niegrzecznych dzieciach był realną i mroczną groźbą. Z biegiem czasu, za sprawą tradycji anglosaskiej, system ten złagodzono, do symbolicznej “Listy Świętego Mikołaja”, gdzie kara stała się bardziej psychologiczna – utrata wymarzonego prezentu. Współcześnie Święty Mikołaj kojarzony jest ze starcem w czerwonym stroju, z workiem prezentów na plecach, a wśród rodziców stosowany, jako przestroga. </p>



<h2 class="wp-block-heading">Komunikat</h2>



<p>Ostrzeżenie  “Do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi”  jest komunikatem słyszanym w okresie świątecznym, na długo przed pojawieniem się prezentów, zarówno przez dzieci, jak i dorosłych. O ile my, dorośli, często traktujemy to zdanie z przymrużeniem oka lub jako żartobliwe upomnienie, dla dziecka, które wierzy w Mikołaja, niesie ono większą wartość.</p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Pod jego powierzchnią kryje się problematyczne przesłanie – miłość i akceptacja Mikołaja są warunkowane perfekcyjnym zachowaniem. Komunikat ten uczy, że nagrodą za bycie grzecznym jest prezent, podczas gdy błędy, czy trudniejsze zachowania, emocje czy nieposłuszeństwo prowadzą do kary – utraty wymarzonych prezentów. Prowadzić to może do lęku i poczucia winy, ponieważ dzieci obawiają się, że ich naturalne zachowania, w tym trudne emocje, takie jak złość, smutek czy frustracja, zostaną uznane za “niegrzeczne”. Zamiast rozwijać motywację wewnętrzną, dzieci mogą działać pod presją zewnętrznej kontroli, starając się dostosowywać do oczekiwań, po to, by uniknąć kary. Długoterminowo takie podejście może uczyć, że ukrywanie emocji przynosi więcej korzyści. Utrudnia to również budowanie zdrowej samooceny, która powinna być niezależna od poziomu posłuszeństwa. </p>



<h2 class="wp-block-heading">Zdrowy rozsądek<strong> </strong></h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Absolutnie nie chodzi o to, by nadawać nadmiernie negatywne znaczenie temu komunikatowi i  całkowicie wyeliminować Mikołaja z dyscyplinowania. Kluczem jest zdrowy rozsądek i świadomość, jakie przesłanie niesie ten komunikat. Rodzic ma możliwość znalezienia złotego środka, stosując zamienne komunikaty, które koncentrują się docenianiu starań i empatii, a nie na zagrożeniu materialną stratą. Warto obserwować, jakie podejście do komunikatu mają dzieci, czy wywołuje on motywację do pozytywnych zmian, czy raczej wzbudza w dziecku strach i stres. To, co dla jednego dziecka jest niewinnym żartem lub motywacją, dla drugiego może stać się źródłem lęku. Zamiast straszyć Mikołajem sędzią, możemy go przedstawić jako obserwatora dobrych uczynków i inspiratora, który cieszę się z każdej próby poprawy i każdej małej życzliwości, zgodnie z symbolem Świętego Mikołaja z Miry. Zamiast używać Mikołaja do karania, można go wykorzystać do wzmacniania i dostrzegania pozytywnych zachowań. Konstruktywne komunikaty zawierają  zwrócenie uwagi  na emocje dzieci, ich starania i próby, bez etykietowania zachowania, czy było “grzeczne” czy “niegrzeczne” oraz wspólne poszukiwanie rozwiązania. W ten sposób Mikołaj staje się sprzymierzeńcem rodzica we wspieraniu rozwoju. W rezultacie dziecko uczy się, że dobre zachowania przynoszą naturalną radość, a Mikołaj jest po prostu magicznym przyjacielem , który celebruje ten wysiłek.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Aleksandra Boda</strong></h3>



<p>Koordynatorka rejestracji CTiP w Namysłowie<br>Studentka psychologii</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/do-niegrzecznych-dzieci-mikolaj-nie-przychodzi/">Do niegrzecznych dzieci Mikołaj nie przychodzi!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niewidzialny scenariusz</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/niewidzialny-scenariusz/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2025 19:32:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228818</guid>

					<description><![CDATA[<p>Listopad to miesiąc, w którym mocno koncentrujemy się na  temacie przemocy wobec dzieci, wspierając kampanię, taką jak Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Udział w akcji wzięło wiele instytucji i placówek, a to dowód na to, że o przemocy wiemy już dużo, przede wszystkim, mamy realną świadomość tego zjawiska i znamy konsekwencje przemocy. Jednak kiedy mówimy o [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/niewidzialny-scenariusz/">Niewidzialny scenariusz</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Listopad to miesiąc, w którym mocno koncentrujemy się na  temacie przemocy wobec dzieci, wspierając kampanię, taką jak Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Udział w akcji wzięło wiele instytucji i placówek, a to dowód na to, że o przemocy wiemy już dużo, przede wszystkim, mamy realną świadomość tego zjawiska i znamy konsekwencje przemocy. Jednak kiedy mówimy o przemocy wobec dzieci, często myślimy o natychmiastowych skutkach. A przemocą nie jest tylko ta, którą widać gołym okiem, ale też taka, która zostawia za sobą długofalowe skutki głębokich ran. Często nawet nie zastanawiamy się nad tym, że trauma z dzieciństwa nie jest jednorazowym wydarzeniem, lecz wzorcem relacyjnym, który zostaje zinternalizowany. W efekcie do poradni i gabinetów psychologicznych zgłaszają się młodzi dorośli, którzy wkraczają w dorosłość z niewidzialnym scenariuszem, który nieświadomie odgrywają w relacjach, pracy i podejmowaniu życiowych decyzji. Pozornie wygląda na to, że zmagają się z kryzysami rozwojowymi – wypaleniem, lękiem, czy problemami w relacjach. Pod tym może kryć się doświadczanie przemocy, zaniedbania w dzieciństwie, które wykształciło takie schematy poznawcze. A one, po cichu, dyskretnie kierują wyborami życiowymi w ich młodej dorosłości. </p>



<h2 class="wp-block-heading">Ania</h2>



<p>Ania, 28-letnia studentka zaoczna, pracująca na pełen etat w korporacji, zgłosiła się do terapeuty z powodu chronicznego wypalenia i lęku i trudnościami relacyjnymi. Ania pracowała bardzo dużo, wyrabiała wszystkie dodatkowe godziny w pracy a weekendami studiowała w innym mieście. Jest jedynaczką, która relacje rodzinne opisywała jako poprawne. Rodzice nie stosowali przemocy fizycznej. Nie zgłaszała też żadnych obelg, wyzwisk, ośmieszania czy krzyku w jej stronę. Po pogłębieniu wywiadu okazało się, że w domu Ani panowała warunkowa akceptacja ze strony matki, miłość i uwaga były nagrodą za dobre oceny i poprawne zachowanie. Kiedy jako mała dziewczynka przeżywała smutek, lęk, jej emocje były ignorowane, traktowane jako przesadne. Nie mogła też się złościć ani płakać, wtedy zawsze dostawała umniejszające komunikaty, takie jak “nie histeryzuj, przesadzasz”. Systematycznie na każdym etapie nauki była porównywana do innych rówieśników, krytykowana za niskie stopnie, jak również niedoceniania za wysokie osiągnięcia. Ojciec przez większość czasu był nieobecny z powodów zawodowych. Relacje z rówieśnikami określała jako poprawne, jednak nie angażowała się mocno, z uwagi na duże skupienie na nauce. Ania nigdy nie spoglądała w ten sposób na swoje dzieciństwo. Z powodu zaniedbania emocjonalnego u Ani zakorzeniły się dwa przekonania, na których nieświadomie opierała się w młodej dorosłości – jej wartość musi być udowodniona, jej emocje są nieważne. </p>



<p>W pracy Ania stała się perfekcjonistką, a żeby zdobyć uznanie przełożonych, brała na siebie za dużo. Wierzyła, że tylko wtedy osiągnie sukces, a to będzie wpływało na jej poczucie szczęścia. W relacjach romantycznych wybierała partnerów, którzy bywali emocjonalnie chłodni i niestabilni. Ania dążyła do znanego wzorca z dzieciństwa, by tym razem jako dorosła móc go kontrolować i zasłużyć na miłość. Miłość dla Ani była kojarzona z niepewnością, z koniecznością walki o uwagę, natomiast własne emocje były bagatelizowane. </p>



<h2 class="wp-block-heading">Poczucie własnego ja</h2>



<p>Schematy powtarzające się od dzieciństwa, pod wpływem zaniedbania, znacznie wpływają na główne obszary funkcjonowania. Style przywiązania, które kształtują się we wczesnym dzieciństwie mają ogromny wpływ na późniejsze etapy. Na nasz rozwój wpływ ma nasza pierwsza relacja, czyli ta najważniejsza między dzieckiem a opiekunem. Kluczem stworzenia bezpiecznego stylu przywiązania jest stabilność i troska płynąca od opiekuna, który okazuje dziecku bliskość, zauważa i odpowiada na jego potrzeby. Jeśli relacja z opiekunem nie zapewnia bezpieczeństwa, jest nieprzewidywalna i ignorująca potrzeby dziecka rozwija się lękowo – ambiwalentny lub unikający styl przywiązania, który przekłada się na wszystkie późniejsze relacje. Utrudnia on zaufanie, stabilność związków, czy akceptowanie bliskości. Kiedy opiekun reaguje na lęk dziecka krytyką (“Nie płacz, nie masz powodu”), uczy się ono, że odczuwane emocje są nieprawidłowe bądź zagrażające. Warunkowa miłość i krytyka tworzą zbroję w postaci perfekcjonizmu, czyli mechanizmu obronnego, który buduje ciągłe dążenie do doskonałości, w celu uniknięcia krytyki. Sukcesy są ignorowane, a każda porażka jest przeżywana z podwojoną siłą. Pojawia się również emocjonalna dysregulacja, która może powodować impulsywne reakcje lub tłumienie emocji, co może prowadzić do somatyzacji i lęku. Osoba dorosła w tym przypadku, może odczuwać brak stabilizacji, więc w sytuacjach emocjonalnych ciężej jest jej zapanować nad wyrażanymi emocjami, reakcje mogą być nieadekwatne, a oś HPA, czyli system biologiczny odpowiedzialny za reakcje organizmu na stres, jest w stanie chronicznego pobudzenia. Ten stan ciągłej gotowości jest fizycznie i psychicznie wyczerpujący, prowadząc do wypalenia i trudności w codziennym funkcjonowaniu.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Nie jesteś skazany na swój scenariusz</h2>



<p>Kryzysy w młodej dorosłości są często głosem wewnętrznego dziecka, które domaga się uwagi i zainteresowania. Schematy poznawcze, które wykształciły się pod wpływem przemocy, kiedyś stanowiły mechanizm obronny, lecz dziś w dorosłości stały się przeszkodami. Historia Ani, która odtwarzała w dorosłości swoje schematy i nie umiała odnaleźć się w relacjach i w pracy, jest przykładem na to, że nie jesteśmy skazani na odtwarzanie bolesnych wzorców z dzieciństwa. Dzięki chęci sięgnięcia po pomoc specjalisty, Ania zrozumiała, że jej ciągły lęk i perfekcjonizm to nie wady charakteru, lecz wyuczone reakcje obronne. W trakcie procesu terapeutycznego udało jej się odnaleźć spokój. Zrozumiała, że przemoc to nie tylko widoczne ślady na ciele, krzyk, czy poniżanie. Jej częścią może być zaniedbanie emocjonalne i warunkowa akceptacja, często niewidoczne, odbierane jako element wychowawczy. Jednak trwale wpłynęły na jej postrzeganie siebie, świata oraz przyszłości. Najważniejsze jest to, że dzięki terapii Ania nie miała złości, czy żalu do rodziców. Doszła do wniosku, że to było ich jedyną możliwością, na jaką byli zdolni i  jaką sami wynieśli ze swojego dzieciństwa. Ta świadomość pozwoliła jej się uwolnić od dawnego ciężaru. Dziś Ania jest świadoma swoich schematów i gotowa na nowy etap budowania stabilnej przyszłości i kariery. Nauczyła się troszczyć o siebie, słuchać swojego ciała i emocji oraz żyć w zgodzie z nimi. Nawiązała bezpieczne i stabilne relacje, w których miłość nie wymaga walki i udowadniania. Doświadczanie przemocy czy zaniedbania nie jest winą dziecka, a późniejsze podjęcie pracy nad jej skutkami w życiu dorosłym to wielka odpowiedzialność i najpiękniejsza inwestycja w bezpieczną i szczęśliwą przyszłość.</p>



<p>Organizacje pomocowe i telefony zaufania (wsparcie w kryzysie):</p>



<p>Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży – 116&nbsp;111 (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę)</p>



<p>Telefon Zaufania dla Dorosłych w Krysie Emocjonalnym – 116&nbsp;123 (Itaka)</p>



<p>Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia –</p>



<p>800&nbsp;120&nbsp;002</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Aleksandra Boda</strong></h3>



<p>Koordynatorka rejestracji CTiP w&nbsp;Namysłowie<br>Studentka psychologii</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/niewidzialny-scenariusz/">Niewidzialny scenariusz</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Systemowy klaps</title>
		<link>https://centrum-terapii.com/systemowy-klaps/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Pankowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Nov 2025 17:00:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://centrum-terapii.com/?p=228813</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kiedy rozmawiałam z rodzicem, który ściszonym głosem przyznał, że „nawet nie zauważył, kiedy krzyk stał się codziennością”, zobaczyłam paradoks znany z pracy terapeutycznej: człowiek może przez lata żyć w hałasie, a mimo to nie usłyszeć własnego głosu. Przemoc wobec dzieci często działa jak mgła – otula dom tak powoli, że trudno dostrzec moment, w którym [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/systemowy-klaps/">Systemowy klaps</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Kiedy rozmawiałam z rodzicem, który ściszonym głosem przyznał, że „nawet nie zauważył, kiedy krzyk stał się codziennością”, zobaczyłam paradoks znany z pracy terapeutycznej: człowiek może przez lata żyć w hałasie, a mimo to nie usłyszeć własnego głosu. Przemoc wobec dzieci często działa jak mgła – otula dom tak powoli, że trudno dostrzec moment, w którym widoczność zaczyna spadać. Statystyki nie pozostawiają wątpliwości: niemal połowa dzieci doświadcza form przemocy emocjonalnej, a jedna czwarta — fizycznej. Różne raporty mówią różnymi liczbami, ale ich wspólna treść jest niepokojąco spójna. Przemoc nie jest rzadkim incydentem. Jest zjawiskiem zakorzenionym w systemie społecznym, kulturowym i rodzinnym. Dopiero kiedy zaczynamy o tym mówić, mgła zaczyna się przerzedzać.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Systemowe ujęcie przemocy</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Perspektywa systemowa widzi rodzinę nie jako samotną wyspę, ale jako planetę krążącą w większym układzie — pod wpływem grawitacji kultury, norm, stresu ekonomicznego i jakości instytucji. Z tej perspektywy przemoc przestaje być pojedynczym wybuchem emocji, a zaczyna wyglądać jak efekt nacisków płynących z wielu stron jednocześnie. Kiedy rodzic powtarza zdanie: „Mnie też tak wychowano”, nie wypowiada jedynie osobistego doświadczenia. To echo, które biegnie przez pokolenia jak fala odbijająca się od ścian starego domu. System społeczny uczy nas narracji, które łagodzą dyskomfort i pozwalają zachować poczucie kontroli. „Klaps to nie przemoc”, „Dziecko musi znać swoje miejsce”, „Twarde wychowanie hartuje” — te frazy działają jak plaster na nieprzepracowane rany dorosłych. Chronią przed konfrontacją z własną historią, lecz jednocześnie unieruchamiają kolejne pokolenia.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Transgeneracyjny przekaz przemocy: jak przeszłość siada przy stole z nami</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;W gabinecie  terapeutycznym często widzę, że przemoc jest jak rodzinny mebel: stoi w centrum salonu, choć nikt nie pamięta, kto go tam postawił. Dziecko dorasta, patrząc na ten mebel codziennie, a potem jako dorosły nieświadomie zabiera go do własnego domu, przekonane, że tak właśnie wygląda wyposażenie mieszkania.</p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Przekaz transgeneracyjny działa nie tylko poprzez zachowania, ale także poprzez emocjonalne krajobrazy. Dorośli, którzy nie zostali nauczeni, jak regulować złość, jak mówić o bezradności, jak przepraszać, nie mogą przekazać dzieciom kompetencji, których nie posiadają. To jak przekazywanie mapy, na której brakuje połowy dróg. Dziecko uczy się więc nie tylko tego, jak wygląda wybuch gniewu, ale również tego, że na gniew nie ma słów. Uczy się, że cisza po przemocy jest normą. Uczy się, że potrzeby najlepiej ukrywać jak talizman, którego nikt nie powinien widzieć. W rodzinach, w których przez pokolenia panowała przemoc, często widać powtarzające się wzorce: emocjonalne zamrożenie, nadmierna kontrola, unikanie bliskości, sztywne podziały ról. Ten przekaz jest jak niewidzialna nić — cienka, lecz na tyle mocna, że potrafi utrzymać całe pokolenia w tym samym schemacie.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Pajęcza sieć społecznych oczekiwań</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Rodzice, z którymi pracuję, rzadko wchodzą w rolę krzywdzących intencjonalnie. Częściej trafiają w pajęczynę norm, które oplatają powoli, a potem trudno je rozerwać. W badaniach wśród młodych rodziców ponad 60% osób deklaruje, że nie otrzymało żadnego formalnego przygotowania emocjonalnego do rodzicielstwa. To oznacza, że podstawowe kompetencje — jak zatrzymać się, jak zrozumieć potrzebę dziecka, jak mówić o zmęczeniu — są przekazywane z pokolenia na pokolenie bez aktualizacji, jak stare oprogramowanie, które coraz gorzej radzi sobie w nowych warunkach. Na to nakłada się presja ekonomiczna. Rodzina żyjąca pod ciężarem stresu finansowego przypomina statek płynący po wzburzonym morzu — nawet drobna fala może wywołać gwałtowny przechył. Badania europejskie wskazują, że w takich warunkach ryzyko stosowania przemocy wzrasta nawet dwukrotnie. Tryb przetrwania utrudnia mentalizację, czyli rozumienie emocji i perspektywy dziecka. Rodzic nie działa wtedy z okrucieństwa, lecz z braku zasobów.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Rola instytucji</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Instytucje mogą być jak mosty — przerzucają wsparcie nad przepaścią — lub jak mury, które dodatkowo izolują rodziny. Nauczyciele często deklarują, że rozpoznają sygnały przemocy, ale wielu z nich nie zgłasza niepokojących sytuacji w obawie przed konfliktem lub brakiem wsparcia. To pokazuje, że system czasem działa, ale tylko na pozór. Rodzice, którzy szukają pomocy, niejednokrotnie słyszą słowa, które mają uspokoić, a w rzeczywistości normalizują przemoc. Kiedy pracownik socjalny mówi: „Jeden klaps to nic takiego”, system powiela dokładnie to, z czym teoretycznie walczy. To tak, jakby lekarz bagatelizował pierwsze objawy choroby — rodzina wraca do domu z poczuciem, że nie ma problemu, ale objawy trwają.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Psychologiczne konsekwencje: echo przemocy w psychice dziecka</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Dziecko doświadczające przemocy nosi w sobie emocjonalne odciski palców dorosłych. Lęk, nadmierna czujność, nieufność wobec bliskości — to tylko część skutków, które potrafią trwać latami. Badania pokazują, że przemoc odbija się na zdrowiu psychicznym nawet kilkanaście lat później, wpływając na funkcjonowanie społeczne, samoocenę i zdolność do regulacji emocji. W dorosłości wiele osób mówi: „Nie wiedziałam, że przeprosiny są możliwe”, „Myślałem, że rodzic zawsze ma rację”, „Wydawało mi się, że tak wygląda normalność”. To świadectwa transgeneracyjnego przekazu. Jeśli ktoś całe dzieciństwo słyszał trzask drzwi zamiast słów wyjaśnienia, będzie szukał tego trzasku także w dorosłych relacjach. Nie dlatego, że tego pragnie, ale dlatego, że to jedyny dźwięk, jaki zna.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Zmiana</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Zmiana systemowa zaczyna się w chwili, kiedy dorosły zatrzyma się, spojrzy na własną historię i zobaczy, że niektóre reakcje nie należą do niego, lecz do przeszłych pokoleń. Ten moment przypomina odwiązanie liny, która przez lata trzymała rodzinę w jednym kierunku. Kiedy rodzic wypowiada zdanie: „Chcę, żeby moje dziecko dostało inną mapę niż ja”, zaczyna się proces przełamywania transgeneracyjnego przekazu. Programy wsparcia oparte na edukacji emocjonalnej pokazują, że nawet drobne zmiany — nauczenie się zatrzymania, refleksji, proszenia o pomoc — mogą obniżyć ryzyko przemocy o kilkadziesiąt procent. System ma szansę stać się ochronny dopiero wtedy, gdy instytucje, rodziny i specjaliści współpracują, a nie działają w izolacji.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Nowa opowieść dla kolejnych pokoleń</h2>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Przemoc wobec dzieci jest jak cień rzucany przez historię rodziny. Systemowe ujęcie pozwala zobaczyć, skąd ten cień się bierze, jak się wydłuża, a także — jak można go skrócić. Zmiana nie polega na tym, by obwiniać przeszłe pokolenia, ale by zrozumieć ich ograniczenia i przerwać cykl, który trwał zbyt długo. Każde dziecko zasługuje na dom, w którym cień nie jest dłuższy niż światło. A to światło zaczyna się od dorosłego, który odważy się zobaczyć, że wcale nie musi powielać starych wzorców. Przekształcenie systemu zaczyna się od pojedynczej relacji — a potem, krok po kroku zmienia całą opowieść rodziny.</p>



<h3 class="wp-block-heading"><strong>Anna Foltyńska</strong></h3>



<p>Psycholożka<br>Psychoterapeutka w&nbsp;procesie certyfikacji<br>w&nbsp;nurcie systemowo-ericksonowskim</p>
<p>Artykuł <a href="https://centrum-terapii.com/systemowy-klaps/">Systemowy klaps</a> pochodzi z serwisu <a href="https://centrum-terapii.com">Centrum Terapii i Psychoedukacji</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
